<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Archiwa Zostań Strażakiem - Strazacki.pl portal o straży pożarnej</title>
	<atom:link href="https://strazacki.pl/zostan-strazakiem/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://strazacki.pl/zostan-strazakiem/</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Thu, 09 Nov 2023 10:31:51 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	

<image>
	<url>https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2024/03/cropped-strazacki-32x32.png</url>
	<title>Archiwa Zostań Strażakiem - Strazacki.pl portal o straży pożarnej</title>
	<link>https://strazacki.pl/zostan-strazakiem/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Orka edukacyjna w SGSP</title>
		<link>https://strazacki.pl/zostan-strazakiem/orka-edukacyjna-w-sgsp/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Redakcja / Strażacki.pl]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 12 May 2019 15:23:31 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Zostań Strażakiem]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://strazacki.pl/orka-edukacyjna-w-sgsp/</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kraj Za nami już Centralne Obchody Dnia Strażaka 2019 połączone z Promocją Oficerów Państwowej Straży Pożarnej. Brali w niej udział również absolwenci studiów stacjonarnych I i II stopnia dla strażaków w służbie kandydackiej w Szkole Głównej Służby Pożarniczej. W tej chwili już „eks-podchorążowie” dla których TEN DZIEŃ był najbardziej upragnionym i długo wyczekiwanym zwieńczeniem kilkuletniego [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://strazacki.pl/zostan-strazakiem/orka-edukacyjna-w-sgsp/">Orka edukacyjna w SGSP</a> pochodzi z serwisu <a href="https://strazacki.pl">Strazacki.pl portal o straży pożarnej</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
	<p class="zoo_city">Kraj</p>
	
	
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: 12pt;">Za nami już Centralne Obchody Dnia Strażaka 2019 połączone z Promocją Oficerów Państwowej Straży Pożarnej. Brali w niej udział również absolwenci studiów stacjonarnych I i II stopnia dla strażaków w służbie kandydackiej w Szkole Głównej Służby Pożarniczej. W tej chwili już „eks-podchorążowie” dla których TEN DZIEŃ był najbardziej upragnionym i długo wyczekiwanym zwieńczeniem kilkuletniego kształcenia w wymarzonej od kilku czy kilkunastu lat szkole. Zazwyczaj podczas rekrutacji do SGSP przyjmowanych jest około 90 osób. Na studia magisterskie przyjmowanych jest 12 osób z czwartego rocznika (tzw. Kompania IV). Kontynuują oni naukę jeszcze przez 2 lata, czyli kończąc szkołę jako Kompania VI. Daje nam to 78 absolwentów mundurowych „inżynierki” i 12 z „magisterki” obecnych na promocji. Pytacie mnie często kto jest jeszcze promowany jeśli na promocji jest zazwyczaj około 300 &#8211; 400 osób? Na płycie Placu marszałka Józefa Piłsudskiego byli również absolwenci niestacjonarnych studiów I stopnia dla strażaków w służbie stałej w SGSP. Używając skrótu myślowego: dzienni i zaoczni absolwenci szkół aspiranckich, którzy poszli zaocznie do „Głównej”. Jest ich zazwyczaj około 150. Poza tymi dwoma grupami promowane są osoby, które posiadają wyższe wykształcenie przydatne w Państwowej Straż Pożarnej, lecz nie są absolwentami „mundurowymi”, lecz przeszli przeszkolenie zawodowe w Szkole Głównej Służby Pożarniczej, które przygotowuje do zajmowania stanowisk oficerskich w PSP. Dodając tą grupę osób mamy wcześniej wspominane okolice trzech setek promowanych.&nbsp;</span></p>
<p><img fetchpriority="high" decoding="async" src="images/60142648_1089648104562785_2857884514502311936_n.jpg" alt="60142648 1089648104562785 2857884514502311936 n" width="359" height="239" style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" /></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: 12pt;">Szczegóły dotyczące Promocji Oficerskiej zostały przed Wami odkryte teraz płynnie przechodzimy do omówienia systemu edukacji, z którym miałem przyjemność do czynienia przez cztery niezapomniane lata studiów. W dzisiejszym artykule omówimy jak przebiegała nauka w szkole tylko pod względem zajęć teoretycznych. Na zajęcia praktyczne oraz służby w podziale bojowym Jednostki Ratowniczo Gaśniczej Szkoły Głównej Służby Pożarniczej przyjdzie jeszcze czas. Teraz zajmiemy się życiem akademickim. Z mojego punktu widzenia system nauczania nie odbiegał specjalnie od schematu innych wyższych uczelni technicznych. Zajęcia rozpoczynały się i kończyły o zaplanowanych godzinach między 8 a 17 od poniedziałku do piątku, z przerwą na obiad w szkolnej stołówce. Nauka prowadzona była w formie wykładów, ćwiczeń oraz laboratoriów w blokach jedno, dwu i rzadziej trzygodzinnych… Nic odbiegającego on normy jak widzicie. Co nas różniło od innych uczelni wyższych oraz Politechnik!? To, że byliśmy szkołą mundurową i studenci, w naszym przypadku podchorążowie byli skoszarowani na jej terenie! I teraz chwilę o tym. W dni powszednie mieliśmy pobudkę o 6:00, następnie piętnastominutowa zaprawa od 6:05, ogarnięcie rejonu naszej kompanii, śniadanie 6:30 &#8211; 7:30 oraz apel poranny, który kończył się o 7:45. Zajęcia akademickie, które zaczynaliśmy od godziny 8:00, były prowadzone na terenie obiektu SGSP, jedynym wyjątkiem były lekcje pływania na pierwszym roku, które odbywały się na basenie zlokalizowanym nieopodal na ul. Potockiej. Wszystkie zajęcie akademickie były dla nas obowiązkowe, pod groźbą konsekwencji służbowych. Wyjątkami od reguły były osoby chore, urlopowane, pełniące służbę na swojej kompanii, biurach przepustek oraz na szkolnym podziale bojowym. Nie dotyczyło to podchorążych będący w szkolnym odwodzie operacyjnym. Jak widzicie, klasyczne pójście na wagary, było wyjątkowo utrudnione. Nie można było przyjść w sposób legalny na teren kompanii, gdzie znajdowały się nasze pokoje z pryczami, gdyż można było wtedy zostać namierzonym przez dowódcę kompanii lub jego zastępcę. Konsekwencją tego niecnego czynu mogła być notatka wyjaśniająca, a nawet upomnienie na piśmie, czy też nagana! Osoby zdesperowane oraz wykończone trudem zajęć mogły znaleźć jedyne ukojenie w ostatnich rzędach ławek, w szkolnych toaletach czy innych zakamarkach na terenie uczelni. Z tych dwóch ostatnich możliwości nigdy nie korzystałem, lecz zdarzało mi się przybić przysłowiowego gwoździa czołem do blatu ławki, gdy na zajęcia udawałem się tuż po zakończonej dwudziestoczterogodzinnej służbie w szkolnej JRG.&nbsp;</span></p>
<p><img decoding="async" src="images/60167017_376974262918243_6802971125891465216_n.png" alt="60167017 376974262918243 6802971125891465216 n" width="359" height="201" style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" /></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: 12pt;">Zdarzało mi się czmychać z wykładów, które były dla mnie mało interesujące wprost do biblioteki szkolnej, gdzie upodobałem sobie jedną pozycję: Encyklopedię Historii Sztuki. Gdy pierwszy raz wypożyczyłem ten egzemplarz, moje nazwisko było pierwsze na karcie bibliotecznej książki i niestety tak też zostało do końca. Ciekawi mnie, czy ktoś jeszcze po mnie wziął tą kiedykolwiek do ręki. Ten biały kruk był dla mnie odskocznią od szkolnej codzienności w inny świat. Moja dziewczyna z czasów podchorążackich – Aśka – była również reprezentantką świata artystycznego, co było powodem załapania bakcyla w tym obszarze wiedzy, jakże odległej od pożarnictwa. Jestem zdania, iż człowiek nie powinien zamykać się w jednej dziedzinie wiedzy. Im umysł bardziej otwarty na wszelakie zagadnienia, tym lepiej dla jego właściciela. Uczyć się trzeba całe życie, co coraz częściej doceniam.</span></p>
<p><img decoding="async" src="images/59899595_365802000725382_2215038965260484608_n.jpg" alt="59899595 365802000725382 2215038965260484608 n" width="359" height="239" style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" /></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: 12pt;">Na wykładach oraz ćwiczeniach obowiązywało regulaminowe umundurowanie: buty służbowe tzw. „lakierki dzielnicowego”, spodnie w kant, niebieska koszula z krawatem, czarny sweter oraz beret. W sezonie letnim nosiliśmy krótką koszulę bez krawatu i swetra. Umundurowanie koszarowe obowiązywało na laboratoriach.&nbsp;</span></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" src="images/60324587_2102142826520645_8883795472708272128_n.jpg" alt="60324587 2102142826520645 8883795472708272128 n" width="359" height="269" style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" /></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: 12pt;">Teraz trochę o przedmiotach, z którymi zetknęliśmy się w toku naszej czteroletniej edukacji. Na pierwszym roku, podobnie jak na innych uczelniach technicznych dominują przedmioty ścisłe takie jak matematyka, fizyka, chemia, termodynamika itd. Z każdym semestrem dochodziły nam kolejne przedmioty specjalistyczne. Bardzo często zadajecie mi pytania z tym związane, więc w dalszej części wymienię Wam oraz opisze co ciekawsze jednostki lekcyjne z którymi mieliśmy do czynienia.&nbsp;Rysunek techniczny &#8211; celem nauczania jest przyswojenie podstawowych wiadomości z zakresu umiejętności czytania i przetwarzania rysunkowej dokumentacji technicznej. Wykształcenie umiejętności zastosowania wiedzy w sytuacjach praktycznych m.in. w celu możliwie szybkiej oceny zachowania się konstrukcji budowlanych i sprzętu w warunkach pożaru i katastrof budowlanych, oceny zagrożeń związanych z użytkowaniem maszyn i urządzeń w środowisku pracy.&nbsp;Mechanika i wytrzymałość materiałów &#8211; celem nauczania jest przyswojenie podstawowych wiadomości z zakresu statyki, kinematyki i dynamiki. Opanowanie wiedzy w zakresie podstawowych pojęć, związków i praw mechaniki. Zdobycie umiejętności analizy i modelowania zjawisk i układów mechanicznych, doboru i opisu matematycznego układów mechanicznych oraz wykonywania obliczeń projektowych. Wykształcenie umiejętności zastosowania wiedzy z zakresu mechaniki w sytuacjach praktycznych m.in. w celu możliwie szybkiej oceny zachowania się konstrukcji budowlanych i sprzętu w warunkach pożaru i katastrof budowlanych, oceny zagrożeń związanych z użytkowaniem maszyn i urządzeń produkcyjnych w środowisku pracy.</span></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" src="images/60339945_608170506326338_7562255983011954688_n.jpg" alt="60339945 608170506326338 7562255983011954688 n" width="359" height="253" style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" /></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: 12pt;"><span class="m4666380839839971043gmail-s1"><span style="font-family: Arial, sans-serif; color: #1a1a1a;">Poza powyżej opisanymi przedmiotami szkolnymi należy również wspomnieć o pozostałych: język angielski, ekonomia, historia pożarnictwa, podstawy konstrukcji maszyn, techniki informacyjne, monitorowanie zagrożeń bezpieczeństwa, prawo krajowe i międzynarodowe w ochronie ludności, fizykochemia spalania i wybuchów, teoria pożarów, infrastruktura komunalna, psychologia i socjologia, medycyna katastrof, sprzęt ratowniczo-gaśniczy, analiza ryzyka w procesach przemysłowych, bezpieczeństwo pożarowe budynków, logistyczne wsparcie długotrwałych działań ratowniczych, działania ratownicze podczas klęsk żywiołowych i może jeszcze kilka, których nie wymieniłem.</span></span><span class="m4666380839839971043gmail-apple-converted-space"><span style="font-family: Arial, sans-serif; color: #1a1a1a;"></span></span><span style="font-family: Arial, sans-serif; color: #1a1a1a;"></span></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span class="m4666380839839971043gmail-s1" style="font-size: 12pt;"><span style="font-family: Arial, sans-serif; color: #1a1a1a;">Mam nadzieję, iż wyjaśniłem kwestię w sposób zadowalający i przystępny dla Was. Zastanawia mnie, który z wymienionych tudzież, które z wymienionych przedmiotów wydają się dla Was najciekawsze? Zapraszam do dyskusji w komentarzach pod postem!</span></span><span style="font-size: 9pt; font-family: Arial, sans-serif; color: #1a1a1a;"></span></p>



<a href='https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/60361310_698357240583746_8881783748681531392_n.jpg'><img loading="lazy" width="150" height="150" data-src="https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/60361310_698357240583746_8881783748681531392_n-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail size-thumbnail" alt="" data-srcset="https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/60361310_698357240583746_8881783748681531392_n-150x150.jpg 150w, https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/60361310_698357240583746_8881783748681531392_n-300x300.jpg 300w, https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/60361310_698357240583746_8881783748681531392_n-100x100.jpg 100w" sizes="(max-width: 150px) 100vw, 150px" /></a>
<p>Artykuł <a href="https://strazacki.pl/zostan-strazakiem/orka-edukacyjna-w-sgsp/">Orka edukacyjna w SGSP</a> pochodzi z serwisu <a href="https://strazacki.pl">Strazacki.pl portal o straży pożarnej</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Święta w Straży</title>
		<link>https://strazacki.pl/zostan-strazakiem/swieta-w-strazy/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Redakcja / Strażacki.pl]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 21 Apr 2019 14:35:01 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Zostań Strażakiem]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://strazacki.pl/swieta-w-strazy/</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kraj Witam wszystkich bardzo serdecznie w naszej serii. W pierwszej kolejności chciałbym wszystkim Wam – przecież większość z Was to chrześcijanie &#8211; złożyć jak najbardziej serdeczne życzenia z okazji Świąt Zmartwychwstania Pańskiego. &#160; O czym dzisiaj? Jak wygląda dzień świąteczny w PSP. Opiszę Wam pokrótce jak wygląda Wielkanoc okiem podchorążego w Szkole Głównej Służby Pożarniczej [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://strazacki.pl/zostan-strazakiem/swieta-w-strazy/">Święta w Straży</a> pochodzi z serwisu <a href="https://strazacki.pl">Strazacki.pl portal o straży pożarnej</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
	<p class="zoo_city">Kraj</p>
	
	
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: 12pt;">Witam wszystkich bardzo serdecznie w naszej serii. W pierwszej kolejności chciałbym wszystkim Wam – przecież większość z Was to chrześcijanie &#8211; złożyć jak najbardziej serdeczne życzenia z okazji Świąt Zmartwychwstania Pańskiego.</span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: 12pt;">O czym dzisiaj? Jak wygląda dzień świąteczny w PSP. Opiszę Wam pokrótce jak wygląda Wielkanoc okiem podchorążego w Szkole Głównej Służby Pożarniczej oraz z perspektywy funkcjonariusza pełniącego już służbę w Jednostce Ratowniczo Gaśniczej. Wspomnę jeszcze o Świętach Bożego Narodzenia w dwóch powyższych jednostkach organizacyjnych PSP.&nbsp;</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: 12pt;">Każdy strażak zawodowy jest zobowiązany do przestrzegania Ramowego Porządku Dnia i Zajęć Służbowych. Pod względem regulaminowym każde dni ustawowo wolne od pracy wyglądają tak samo jak niedziela. Każdy strażak zawodowy jest zobowiązany do przestrzegania Ramowego Porządku Dnia i Zajęć Służbowych. Rozróżniamy w nim dni powszednie oraz niedzielę i święta.&nbsp;&nbsp;Zasadnicza różnica między nimi jest taka, iż w siódmym dniu tygodnia nie są prowadzone zajęcia szkoleniowe, które trwają zazwyczaj około trzech godzin lekcyjnych. W sobotę i niedzielę nie ma również Dowódcy i Zastępcy Dowódcy JRG, którzy to pracują w systemie 8 godzinnym. To samo tyczy się funkcjonariuszy pracujących we wszelakich komendach, takich jak komendanci, czy naczelnicy poszczególnych wydziałów.</span></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" src="images/IMG_4797-min.jpg" alt="IMG 4797 min" width="450" height="337" style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" /></p>
<p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: 12pt;">Co za tym idzie? Skrót myślowy &#8211; im mniej ludzi, tym mniej pomysłów w jednostce czasu, a za tym idzie mniej wszelakich misji małych i dużych do wykonania. Niedziela dniem wolniejszym jest, nie ironizuję, mówię jak jest! Idąc tym tropem można śmiało stwierdzić, iż dwa najważniejsze dwa święta w Kościele rzymsko-katolickim w wykonaniu strażaków pod względem regulaminowym są takimi „dużymi niedzielami”.&nbsp;&nbsp;Od „małych niedziel”, różnią się w przede wszystkim atmosferą wynikającą z charakteru poszczególnych świąt oraz warunkami klimatycznymi zdeterminowanymi porą roku. W Wigilię Bożego Narodzenia dzielimy się wspólnie opłatkiem, składamy życzenia, przynosimy z domu potrawy, które spożywamy przy stole, celebrując wspólnie z wiadomych względów bez udziału napojów wyskokowych. Analogicznie wygląda sytuacja podczas drugiej tzw. „dużej niedzieli”. Zamiast opłatkiem, dzielimy się jajeczkiem, życząc sobie wszystkiego najlepszego. Jedzenie również domowe, zazwyczaj robione babcie, mamusie, żony czy też narzeczone. Potrawy przystosowane &#8211; wiadomo &#8211; do wielkanocnego tradycyjnego menu. A oprócz tego ciasta, ciasta i jeszcze raz ciasta, które robione są ręcznie według rodzimych przepisów. I to się nazywa jedzenie, a nie jakieś supermarketowe przez grzeczność nie mówiąc co! Uwielbiam tradycyjne jedzenie zarówno na słodko, jak i słono, z przewagą tego drugiego. Z perspektywy smakosza i konesera klasyki stwierdzam, iż jest to dla mnie wyjątkowa wartość dodana do każdych świąt. Poza tym każdy kucharz ma inną rękę, dzięki czemu każde danie jest inne i smakuje inaczej!! Gratka dla konesera.&nbsp;Tyle o jedzeniu.</span></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" src="images/55A2EC3F-D2B5-44F8-9467-E4F4F3CABC89-min.jpg" alt="55A2EC3F D2B5 44F8 9467 E4F4F3CABC89 min" width="303" height="403" style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" /></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: 12pt;">Pewnie interesuje Was jak wyglądają te dni pod względem wyjazdowym. Opiszę to z perspektywy Warszawy, gdyż nie miałem przyjemności służyć w innym mieście. Zacznę od tego, iż 90% mieszkańców Stolicy łącznie ze mną to tzw. „słoiki”. Co z tym się wiążę? To, że miasto wymiera w dni świąteczne, ludzie wyjeżdżają w rodzinne strony, ruch uliczny staje się mniejszy, przez co występuje mniejsze prawdopodobieństwo wystąpienia ryzyka. Wpływa to bezpośrednio na liczbę akcji ratowniczo gaśniczych. Inaczej wygląda sytuacja w Sylwestra, gdyż w ten dzień Warszawa pęka w szwach. Do tego dochodzi nadmierna ilość spożywanego alkoholu oraz innych używek, które człowiekowi nie dodają rozumu, wręcz przeciwnie, co z kolei przekłada się na zwiększoną liczbę zdarzeń.&nbsp;</span></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" src="images/IMG_4795-min.jpg" alt="IMG 4795 min" width="362" height="212" style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" /></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: 12pt;">Przejdźmy teraz do przebiegu okresów świątecznych w Szkole Głównej Służby Pożarniczej. Dni miedzy Bożym Narodzeniem a Sylwestrem są czasem wolnym dla&nbsp;&nbsp;wszystkich podchorążych z wyłączeniem Pierwszej Kompanii, czyli studentów pierwszego roku mundurówki, którzy w tym czasie zostają w akademiku na terenie uczelni, pełniąc w tym czasie służby według ułożonego grafiku. Dla większości z nas jest to pierwsza sytuacja, w której spędzamy święta poza rodzinnym gronem. Domyślacie się pewnie, iż taka okoliczność w mniejszym lub większym stopniu generuje emocje takie jak smutek i tęsknota. Lecz nie ma co się mazać, gdyż są to jedyne, wyjątkowe i oryginalne święta, których już nigdy nikt z tej ekipy więcej nie przeżyje. Takie też były moje przeżycia. A co z jedzeniem? W SGSP nie było niestety domowego jedzonka. Trzeba było zaspokoić się daniami ze szkolnej stołówki, które i tak były dużo lepsze, niż podczas standardowych dni. Okres między Wigilią, a Sylwestrem jest kolokwialnie mówiąc bardziej luzacki; mniej ludzi w szkole, mniej pomysłów i misji itp. Więcej czasu wolnego ze względu na brak zajęć programowych. Jedynym naszym obowiązkiem były służby na kompanii, w odwodzie operacyjnym i szkolnej JRG. A gdy nie było obowiązków, a następny dzień był wolny, można było zebrać ekipę i urządzić suto zakrapianą degustację kompotu ze szkolnej stołówki. Wtedy też można było zapomnieć o wszelakich złych emocjach i zaznać towarzyskiej ekstazy. Należy pamiętać, iż w SGSP był, jest i zapewne będzie funkcjonował kategoryczny zakaz spożywania alkoholu i tego się trzymamy. Po Świętach Bożego Narodzenia nadchodzi Wielkanoc. W tym okresie służby w całej szkole przejmuje Druga Kompania, a pierwsza, trzecia i czwarta ma wolne. Atmosfera w tych dniach jest podobna do tej z czasów Bożego Narodzenia, dlatego nie będę dublował opisu. Jedną z ważniejszych różnic jest, iż w tym czasie podchorąży ma już za sobą ponad półtora roku edukacji oraz doświadczenia szkolno-mundurowego. Z tego względu występuje mniej negatywnych emocji związanych z tęsknotą i smutkiem. Doświadczone kocury są po prostu coraz bardziej zahartowane pod wieloma względami. No i z każdym rokiem odwaga do picia kompotu wzrasta. Pomysłów co raz więcej, a nudy i smutków co raz mniej!!</span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: 12pt;">Na tym zakończymy dzisiejszą świąteczną dywagację. Artykuł napisałem podczas wolnych chwil w czasie dzisiejszej służby w JRG 16 Warszawa Ursus. Mam nadzieję, iż ten wątek podkręci u Was realizm opisanych przeze mnie sytuacji. Nadmienię, iż myśli zacząłem przelewać na przysłowiowy papier jeszcze w Wielką Sobotę, a kończę właśnie teraz, kilka minut po północy, już w Niedzielę Wielkanocną!! Zacząłem życzeniami ogólnymi, a zakończę celowanymi do tych wszystkich, którzy chcą tak jak ja kiedyś ZOSTAĆ STRAŻAKIEM! Niech każdemu z Was to marzenie spełni się jak najszybciej! Tyle ode mnie, lecę czuwać na „kojo” z zamkniętymi oczami!</span></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" src="images/IMG_4796-min.jpg" alt="IMG 4796 min" width="438" height="246" style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" /></p>



<a href='https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/55A2EC3F-D2B5-44F8-9467-E4F4F3CABC89-scaled.jpg'><img loading="lazy" width="150" height="150" data-src="https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/55A2EC3F-D2B5-44F8-9467-E4F4F3CABC89-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail size-thumbnail" alt="" data-srcset="https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/55A2EC3F-D2B5-44F8-9467-E4F4F3CABC89-150x150.jpg 150w, https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/55A2EC3F-D2B5-44F8-9467-E4F4F3CABC89-300x300.jpg 300w, https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/55A2EC3F-D2B5-44F8-9467-E4F4F3CABC89-100x100.jpg 100w" sizes="(max-width: 150px) 100vw, 150px" /></a>
<a href='https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/98D67314-6853-4F3F-A3DA-DDD4651C0D15-scaled.jpg'><img loading="lazy" width="150" height="150" data-src="https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/98D67314-6853-4F3F-A3DA-DDD4651C0D15-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail size-thumbnail" alt="" data-srcset="https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/98D67314-6853-4F3F-A3DA-DDD4651C0D15-150x150.jpg 150w, https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/98D67314-6853-4F3F-A3DA-DDD4651C0D15-300x300.jpg 300w, https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/98D67314-6853-4F3F-A3DA-DDD4651C0D15-100x100.jpg 100w" sizes="(max-width: 150px) 100vw, 150px" /></a>
<a href='https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/DBE868A3-CEA2-4A60-A7E0-C4F76698E971-scaled.jpg'><img loading="lazy" width="150" height="150" data-src="https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/DBE868A3-CEA2-4A60-A7E0-C4F76698E971-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail size-thumbnail" alt="" data-srcset="https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/DBE868A3-CEA2-4A60-A7E0-C4F76698E971-150x150.jpg 150w, https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/DBE868A3-CEA2-4A60-A7E0-C4F76698E971-300x300.jpg 300w, https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/DBE868A3-CEA2-4A60-A7E0-C4F76698E971-100x100.jpg 100w" sizes="(max-width: 150px) 100vw, 150px" /></a>
<a href='https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/IMG_4795-1.jpg'><img loading="lazy" width="150" height="150" data-src="https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/IMG_4795-1-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail size-thumbnail" alt="" data-srcset="https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/IMG_4795-1-150x150.jpg 150w, https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/IMG_4795-1-300x300.jpg 300w, https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/IMG_4795-1-100x100.jpg 100w" sizes="(max-width: 150px) 100vw, 150px" /></a>
<a href='https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/IMG_4796.jpg'><img loading="lazy" width="150" height="150" data-src="https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/IMG_4796-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail size-thumbnail" alt="" data-srcset="https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/IMG_4796-150x150.jpg 150w, https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/IMG_4796-300x300.jpg 300w, https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/IMG_4796-100x100.jpg 100w" sizes="(max-width: 150px) 100vw, 150px" /></a>
<a href='https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/IMG_4797.jpg'><img loading="lazy" width="150" height="150" data-src="https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/IMG_4797-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail size-thumbnail" alt="" data-srcset="https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/IMG_4797-150x150.jpg 150w, https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/IMG_4797-300x300.jpg 300w, https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/IMG_4797-100x100.jpg 100w" sizes="(max-width: 150px) 100vw, 150px" /></a>
<p>Artykuł <a href="https://strazacki.pl/zostan-strazakiem/swieta-w-strazy/">Święta w Straży</a> pochodzi z serwisu <a href="https://strazacki.pl">Strazacki.pl portal o straży pożarnej</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Zostań strażakiem &#8211; Gaudeamus Igitur</title>
		<link>https://strazacki.pl/zostan-strazakiem/zostan-strazakiem-gaudeamus-igitur/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Redakcja / Strażacki.pl]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 05 Apr 2019 15:20:07 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Zostań Strażakiem]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://strazacki.pl/zostan-strazakiem-gaudeamus-igitur/</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kraj Witam wszystkich serdecznie w NASZEJ pożarniczej serii. Dzisiaj poruszymy trzy tematy: ostatecznie zakończymy kwestię „Zamczyska”, opowiem o pierwszych dniach spędzonych w budynku SGSP tuż przed długo wyczekiwanym Ślubowaniem strażaków w służbie kandydackiej.&#160; Sierpień na „Zamczysku” był wyjątkowo ciężki dla mnie z wiadomych względów, które przedstawiłem Wam, aż za dokładnie. Więcej smutów już nie będzie. [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://strazacki.pl/zostan-strazakiem/zostan-strazakiem-gaudeamus-igitur/">Zostań strażakiem &#8211; Gaudeamus Igitur</a> pochodzi z serwisu <a href="https://strazacki.pl">Strazacki.pl portal o straży pożarnej</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
	<p class="zoo_city">Kraj</p>
	
	
<div class="quoted-text" dir="auto" style="text-align: justify;">
<p class="m_3468474511012361136m_1130561457091745334gmail-p1"><span class="m_3468474511012361136m_1130561457091745334gmail-s1"><span style="font-size: 12pt;">Witam wszystkich serdecznie w NASZEJ pożarniczej serii. Dzisiaj poruszymy trzy tematy: ostatecznie zakończymy kwestię „Zamczyska”, opowiem o pierwszych dniach spędzonych w budynku SGSP tuż przed długo wyczekiwanym Ślubowaniem strażaków w służbie kandydackiej.&nbsp;</span></span></p>
</div>
<p class="m_3468474511012361136m_1130561457091745334gmail-p1" style="text-align: justify;"><span class="m_3468474511012361136m_1130561457091745334gmail-s1" style="font-size: 12pt;">Sierpień na „Zamczysku” był wyjątkowo ciężki dla mnie z wiadomych względów, które przedstawiłem Wam, aż za dokładnie. Więcej smutów już nie będzie. Po sierpniu 2005 roku nastał w końcu wrzesień, kiedy to doszło do wymiany kadrowej osób funkcyjnych, czyli Pań i Panów podchorążych z dziennych studiów magisterskich. Ku wielkiej mojej uciesze, negatywny bohater z poprzednich odcinków mógł wyjechać na długo wyczekiwane wakacje. Jego miejsce zajął bardzo kulturalny, spokojny i elokwentny pan podchorąży, którego nie zwykł podnosić głosu, a mimo to nasz pluton wykonywał należycie wszystkie swoje obowiązki. Nie było większych problemów, poza jakimiś błachostkami, o których teraz<span class="m_3468474511012361136m_1130561457091745334gmail-Apple-converted-space">&nbsp;&nbsp;</span>nie jestem w stanie sobie przypomnieć. Powiem Wam szczerze, iż w moim umyśle, w porównaniu do poprzedniego miesiąca, nastało psychiczne Eldorado. Wiadomo, iż tęsknota do bliskich i znajomych pozostała. Zmęczenie wynikające z poligonowego trybu życia, też nie nastrajało do wesołych kontemplacji. Odliczanie dni do upragnionego Ślubowania na ostatniej kartce mojego zeszytu szło strasznie wolno. Ale jak co niektórzy mawiają: połowa już za nami, teraz już górki!! W końcu moja zamczyskowa szklanka zaczynała być pełna do połowy, a nie w połowie pusta! Przełom sierpnia i września udowodnił tezę porzekadła mówiącego, iż w życiu nie liczą się miejsca, w których jesteśmy, lecz ludzie z którymi jesteśmy w tych miejscach.<span class="m_3468474511012361136m_1130561457091745334gmail-Apple-converted-space"></span></span></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" src="images/56169694_2389166384651031_7124677280307085312_n.jpg" alt="56169694 2389166384651031 7124677280307085312 n" width="420" height="315" style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" /></p>
<div class="quoted-text" dir="auto" style="text-align: justify;">
<p class="m_3468474511012361136m_1130561457091745334gmail-p1"><span class="m_3468474511012361136m_1130561457091745334gmail-s1" style="font-size: 12pt;">Na koniec zamczyskowych opowieści, odpowiem Wam na pytanie, które często zadajecie w tej kwestii, mianowicie: ile przytyłem przez te dwa miesiące. Odpowiadam! Odstępy między posiłkami dosyć znaczne, poza tym czasu na jedzenie nie było za wiele. Biorąc pod uwagę, iż przez pierwszy miesiąc pobierałem posiłki jako ostatni i nie miałem zbyt dużo czasu na konsumpcję, wytworzyłem idealną sytuację do odkładania tłuszczu zapasowego przez mój organizm. Pewnego dnia, gdy odbywałem toaletę wieczorną, zacząłem przyglądać się swojej twarzy oraz brzuchowi. Oniemiałem z przerażenia! Doszło do mnie, iż moja buźka nie wygląda już<span class="m_3468474511012361136m_1130561457091745334gmail-Apple-converted-space">&nbsp;&nbsp;</span>jak u młodego Dżastina Biberka, lecz jest okrągła jak buzia bobasa ze słoneczka w Teletubisiach. Głowę miałem ogoloną do zera, więc wyglądałem totalnie jak pyza. Zacząłem dotykać brzuch i czułem oponki tłuszczu wokół niego. Wyobraźcie sobie, iż przed unitarką ważyłem 75 kg, a pod koniec września na wadze ukazała się wartość 88 kg. Dosłownie i w przeności: GRUBO!! Moja „otyłość” zawróciła mi tak w głowie, że nie zdążyłem na czas, na teren zgrupowania, za co czekała mnie „nagroda”. Dostałem powołanie do grupy specjalnej „podpadziochów”, która została żartobliwie nazwana „SPECNAZ”. Z czym wiązało się to powołanie?!?! Z wszelakim rodzajem gier i zabaw w pełnym bojowym rynsztunku: bieganie, czołganie, pełzanie, kaczuchy i inne takie w czasie wolnym od zajęć programowych!! Taki CrossFit w warunkach poligonowych w skrócie. Pomyślałem sobie tylko o zbędnym sadełku i od razu dostałem rozwiązanie na moje utrapienia. Nie mając już sił przy wykonywaniu ćwiczeń myślałem tylko i wyłącznie o załączonym w organizmie programie „fatburning” i jak to ja, cisnąłem ostro naMANIACZKU!! Ciekaw jestem jak wyglądają tego typu gry i zabawy w szkołach aspiranckich. Poza tym frapują mnie alarmy nocne na innych unitarkach, bo u nas nie było ich za wiele. Czekam na odpowiedzi w komentarzach pod postem.</span></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" src="images/56485693_1376969115795126_2797329495718100992_n.jpg" alt="56485693 1376969115795126 2797329495718100992 n" width="420" height="280" style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" /></p>
<p class="m_3468474511012361136m_1130561457091745334gmail-p1"><span class="m_3468474511012361136m_1130561457091745334gmail-s1" style="font-size: 12pt;">Siedem tygodni w PBL Zamczysko Nowe w końcu jakoś zleciało. W tym czasie zrezygnowały dwie osoby. Dla porównania w roku 2018 do końca unitarki nie dotrwało ich dziewięć. Na ostatni tydzień zgrupowania kandydackiego zostaliśmy już przetransportowani do SGSP. Wcześniej zostaliśmy podzieleni znowu na plutony, w których już byliśmy do końca służby kandydackiej w uczelni. Pogrupowano nas jeszcze w czwórki, w których dostaliśmy przydziały do poszczególnych pokoi. Mojego numeru nie zapomnę do dziś: 216!! Nasze „apartamenty” mieliśmy zlokalizowane w obiekcie 02 w części, w której znajduje się siłownia szkolna. Po siedmiu tygodniach w warunkach poligonowych, zwieńczonych zimnymi wrześniowymi nocami każdy był już mocno zmęczony. Gdy wszedłem pierwszy raz do swojego pokoju o wymiarach mniej więcej 3m x 6m, zobaczyłem szafę, zlew, cztery biurka oraz dwa piętrowe łóżka. Od razu zająłem łożę z lewej strony na dole, kładąc się na nim z niesamowitą ulgą! Następnym luksusem był posiłek w stołówce szkolnej! Jedzenie dostaliśmy na talerzach a nie jak dotychczas w menażkach. Gdy wróciliśmy do pokoi położyłem się na „wozie” zawiązać przysłowiowe sadełko. Czułem się jakbym leżał w Hiltonie. Jak widzicie punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, a w tej sytuacji wystarczył biały talerz oraz 4,5 metra kwadratowego przeznaczonego na jedną osobę w pokoju do pełni szczęścia. W końcu zacząłem się zastanawiać jak sobie poradzimy w tylu chłopa na tak małej powierzchni?! Powiem tak! Łatwo nie było, ale w końcu to jeden z uroków bycia skoszarowanym. Były sprzeczki, były kłótnie, szarpanek nie pamiętam, bójek tym bardziej. Można powiedzieć, że wszystko jak w rodzinie. Wszyscy przetrwali cali i zdrowi ten oryginalny okres edukacji. Zacząłem odbiegać od tematu!! Ślubowania jeszcze nie było, a ja już o końcu szkoły! Wracamy do SGSP. Ostatnie dni w szkole wiązały się z wydawaniem nowych sortów służbowych. Do gry ruszyła igła i nitka w celu obszycia pagonów sznurkiem dwukolorowym skręcanym oraz zamocowaniu metalowej odznaki SGSP. Na klapie marynarki munduru wyjściowego mocowaliśmy znak pożarniczy w kolorze złotym, tzw. „ognik”. Na zewnętrznej części rękawów marynarki należało umieścić oznaki szkolne, tzw. „semestralki” określające rok odbywanych studiów. Nie było to łatwe, ale jakoś sobie poradziłem. Ostatnie dni wiązały się również z nieustającymi próbami na placu apelowym, które miały nas przygotować do jak najbardziej godnego uczestnictwa w najważniejszym dniu w życiu!!</span></p>
<p class="m_3468474511012361136m_1130561457091745334gmail-p1"><span class="m_3468474511012361136m_1130561457091745334gmail-s1" style="font-size: 12pt;"><img loading="lazy" decoding="async" src="images/56659779_929562093880678_410609872908845056_n.jpg" alt="56659779 929562093880678 410609872908845056 n" width="420" height="279" style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" /></span></p>
<p class="m_3468474511012361136m_1130561457091745334gmail-p1"><span class="m_3468474511012361136m_1130561457091745334gmail-s1" style="font-size: 12pt;">W końcu nastał TEN DZIEŃ, na który wszyscy tak bardzo czekali. Otwarcie roku akademickiego 2005 w Szkole Głównej Służby Pożarniczej połączone z ceremonialnym Ślubowaniem strażaków w służbie kandydackiej. Uroczystość zapoczątkowała Msza Święta, którą odprawiono w Bazylice katedralnej pod wezwaniem św. Michała Archanioła i św. Floriana Męczennika na warszawskiej Pradze. Następnie udaliśmy się na plac apelowy SGSP, gdzie odbyła się dalsza część Ceremoniału. Nastąpiło uroczyste podniesienie flagi państwowej oraz odegranie i odśpiewanie hymnu państwowego. W dalszej kolejności głos zabrał Rektor &#8211; Komendant SGSP. W dalszej kolejności złożyliśmy akt ślubowania, który brzmiał:</span></p>
<p class="m_3468474511012361136m_1130561457091745334gmail-p1"><span class="m_3468474511012361136m_1130561457091745334gmail-s1" style="font-size: 12pt;">„Ja, obywatel Rzeczypospolitej Polskiej, świadom podejmowanych obowiązków strażaka, uroczyście ślubuję być ofiarnym i mężnym w ratowaniu zagrożonego życia ludzkiego i wszelkiego mienia − nawet z narażeniem życia. Wykonując powierzone mi zadania, ślubuję przestrzegać prawa, dyscypliny służbowej oraz wykonywać polecenia przełożonych. Ślubuję strzec tajemnic związanych ze służbą, a także honoru, godności i dobrego imienia służby oraz przestrzegać zasad etyki zawodowej.”</span></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" src="images/56520070_329515841038875_7930459964475179008_n.jpg" alt="56520070 329515841038875 7930459964475179008 n" width="420" height="315" style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" /></p>
<p class="m_3468474511012361136m_1130561457091745334gmail-p1"><span class="m_3468474511012361136m_1130561457091745334gmail-s1" style="font-size: 12pt;">Wszyscy kandydaci po immatrykulacji oficjalnie dołączyli do grona studentów Szkoły Głównej Służby Pożarniczej, a strażacy w służbie kandydackiej dodatkowo otrzymali tytuł podchorążego Szkoły Głównej Służby Pożarniczej.</span></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" src="images/56182477_309937953013180_6135378344457273344_n.jpg" alt="56182477 309937953013180 6135378344457273344 n" width="224" height="336" style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" /></p>
<p class="m_3468474511012361136m_1130561457091745334gmail-p1"><span class="m_3468474511012361136m_1130561457091745334gmail-s1" style="font-size: 12pt;">Na miejscu była obecna moja najbliższa rodzinka, czyli mama, tata, siostra Oksanka i babcia Danusia. Po zakończonej uroczystości nastały chwile rodzinnego<span class="m_3468474511012361136m_1130561457091745334gmail-Apple-converted-space">&nbsp;&nbsp;</span>uniesienia i wzruszenia, zrobiliśmy sobie pamiątkowe fotografie i czym prędzej ruszyliśmy w kierunku mojego rodzimego Kalisza. Do dyspozycji dostaliśmy trzy dni wolnego. Zleciało bardzo, bardzo szybko!! Pewnie jeszcze szybciej niż ostatnie zdanie które przed chwilą napisałem.. No cóż… Sam się o to prosiłem!!<span class="m_3468474511012361136m_1130561457091745334gmail-Apple-converted-space"></span></span></p>
</div>
<p class="m_3468474511012361136m_1130561457091745334gmail-p1" style="text-align: justify;"><span class="m_3468474511012361136m_1130561457091745334gmail-s1" style="font-size: 12pt;">Pozdrawiam serdecznie Wasz PADRE!!</span></p>
<p><strong><span style="font-size: 12pt;">Poprzedni odcinek:&nbsp;</span></strong></p>
<p><a href="zostan-strazakiem/zostan-strazakiem-inicjacja-cz-3" target="_blank" rel="noopener"><strong>Zostań strażakiem &#8211; inicjacja cz. 3</strong></a></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: 12pt;"><em>Foto:&nbsp;www.sgsp.edu.pl, pchor. Maciej Piątek<br />Tekst/foto Dawid Muchlewicz&nbsp;</em></span></p>



<a href='https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/56453045_678390375926187_4118684353360297984_n.jpg'><img loading="lazy" width="150" height="150" data-src="https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/56453045_678390375926187_4118684353360297984_n-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail size-thumbnail" alt="" data-srcset="https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/56453045_678390375926187_4118684353360297984_n-150x150.jpg 150w, https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/56453045_678390375926187_4118684353360297984_n-300x300.jpg 300w, https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/56453045_678390375926187_4118684353360297984_n-100x100.jpg 100w" sizes="(max-width: 150px) 100vw, 150px" /></a>
<p>Artykuł <a href="https://strazacki.pl/zostan-strazakiem/zostan-strazakiem-gaudeamus-igitur/">Zostań strażakiem &#8211; Gaudeamus Igitur</a> pochodzi z serwisu <a href="https://strazacki.pl">Strazacki.pl portal o straży pożarnej</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Zostań strażakiem &#8211; INICJACJA cz.3</title>
		<link>https://strazacki.pl/zostan-strazakiem/zostan-strazakiem-inicjacja-cz-3/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Redakcja / Strażacki.pl]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 15 Mar 2019 16:55:20 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Zostań Strażakiem]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://strazacki.pl/zostan-strazakiem-inicjacja-cz-3/</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kraj Motto: „Wczoraj młody gniewny, dziś stary wilki przebiegły”&#160; &#160; &#160; &#160; &#160;Rychu Peja Witam wszystkich serdecznie w NASZEJ pożarniczej serii. Lecimy z trzecią częścią mojej pożarniczej inicjacji podczas pobytu na Zgrupowaniu Kandydackim K-2005, czyli „unitarce” przed rozpoczęciem nauki w SGSP. Umówiłem pierwsze godziny pobytu w szkole oraz nakreśliłem plan dnia obowiązujący na „Zamczysku”. W [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://strazacki.pl/zostan-strazakiem/zostan-strazakiem-inicjacja-cz-3/">Zostań strażakiem &#8211; INICJACJA cz.3</a> pochodzi z serwisu <a href="https://strazacki.pl">Strazacki.pl portal o straży pożarnej</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
	<p class="zoo_city">Kraj</p>
	
	
<p class="s3" style="text-align: center;"><span class="s2"><span class="bumpedFont20">Motto:</span></span></p>
<p class="s3" style="text-align: center;"><span class="s2"><span class="bumpedFont20">„Wczoraj młody gniewny, dziś stary wilki przebiegły”&nbsp;</span></span></p>
<p class="s4" style="text-align: center;"><span class="s2"><span class="bumpedFont20">&nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp;Rychu Peja</span></span></p>
<p class="s3" style="text-align: justify;"><span class="s2"><span class="bumpedFont20">Witam wszystkich serdecznie w NASZEJ pożarniczej serii. Lecimy z trzecią częścią mojej pożarniczej inicjacji podczas pobytu na Zgrupowaniu Kandydackim K-2005, czyli „unitarce” przed rozpoczęciem nauki w SGSP. Umówiłem pierwsze godziny pobytu w szkole oraz nakreśliłem plan dnia obowiązujący na „Zamczysku”. W dzisiejszym odcinku opiszę Wam kilka historii związanych z tym nieprzyjemnym dla mnie okresem.</span></span><span class="s2"><span class="bumpedFont20"></span></span></p>
<p style="text-align: justify;"><img loading="lazy" decoding="async" src="images/54257033_277106483222736_7374489019377254400_n.jpg" alt="54257033 277106483222736 7374489019377254400 n" width="354" height="199" style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" /></p>
<p class="s3" style="text-align: justify;"><span class="s2"><span class="bumpedFont20">Zacznę humorystycznie. Po przyjeździe na miejsce zdarzenia okazało się, iż rzeczy cywilne takie jak okulary przeciwsłoneczne typu „awiator”, okularki do pływania, kąpielówki, krem po opalaniu, szorty oraz zestaw białych koszulek wymierzony przeciw sierpniowym promieniom słonecznym stanowiły niepotrzebny nadbagaż. Sam się zastanawiam się po co mi był ten ekwipunek&#8230; Przecież nie jechałem na półkolonie letnie o profilu pożarniczym lecz na „unitarkę” przed Szkołą Główną Służby Pożarniczej. Już wiem dlaczego… Przecież wtedy jeszcze nie wiedziałem co mnie czeka. Byłem totalnie zielony w tym temacie, nie miałem żadnych rodzinnych tradycji. Ba, nie miałem nawet żadnego kolegi, a nawet znajomego, który mógłby mi powiedzieć czego mniej więcej mogę się spodziewać. Zostało to skrupulatnie wykorzystane przez pewną osobę z ówczesnego pierwszego roku magisterki. System edukacji w tej szkole wyglądał za moich czasów tak, iż osobami funkcyjnymi; paniami i panami podchorążymi byli studenci wspomnianego wyżej rocznika. Byli oni naszymi bezpośrednimi przełożonymi. W sierpniu sześć osób, we wrześniu drugie sześć. Wśród pierwszej szóstki ku mojej nie uciesze był Golarz Filip, który piastował stanowisko dowódcy mojego plutonu. Wiem, powiało grozą lub myślą, że ja znów o nim…</span></span></p>
<p style="text-align: justify;"><img loading="lazy" decoding="async" src="images/1.jpg" alt="1" width="364" height="291" style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" /></p>
<p class="s3" style="text-align: justify;"><span class="s2"><span class="bumpedFont20">W poprzednim odcinku dowiedzieliście się z przedstawionego przeze mnie planu dnia, iż sporą jego część zajmowały zajęcia dydaktyczne teoretyczne i praktyczne. Te pierwsze odbywały się w lesie w bardzo l</span></span><span class="s2"><span class="bumpedFont20">eciwym blaszano-</span></span><span class="s2"><span class="bumpedFont20">stalowym hangarze.&nbsp;</span></span><span class="s2"><span class="bumpedFont20">J</span></span><span class="s2"><span class="bumpedFont20">edno</span></span><span class="s2"><span class="bumpedFont20">&nbsp;zaznaczę:</span></span><span class="s2"><span class="bumpedFont20">zawsze gdy znajduję się w nowej sytuacji z wcześniej nieznanymi mi ludźmi przybieram taktykę przyczajonego tygrysa &#8211; ukrytego smoka. Pełny&nbsp;</span></span><span class="s2"><span class="bumpedFont20">radar</span></span><span class="s2"><span class="bumpedFont20">, oczy dookoła głowy, zbieranie danych, ich analiza w mózgu bez uzewnętrzniania się, nie gadam, siedzę cicho, bo lepiej nic nie gadać, zamiast nawijać głupoty. Tak było na zajęciach i tak też było przez całe „Zamczysko”. Wracamy do zajęć! Podczas pierwszych lekcji bardzo często przewijały się słowa: „prądownica” , „prądownica wodna” i „turbo jet”. Znaczna część kandydatów do służby kandydackiej rozmawiała z wykładowcą na równym merytorycznym poziomie. Ja nie mogłem za przysłowiowe Chiny zrozumieć o co tu chodzi? Jak prądownica? Jaka wodna? Kojarzyło mi się to z jakimś rodzajem elektrowni wodnej, która ma wielkie drewniane koło na które spływa woda i przez to ge</span></span><span class="s2"><span class="bumpedFont20">neruje prąd. Dalej „turbo jet”!</span></span><span class="s2"><span class="bumpedFont20">&nbsp;Co to jest? Jakiś turbo samolot? No i najlepsze słowo dla zielonego pożarnika: „ssawniaki”</span></span><span class="s2"><span class="bumpedFont20">!</span></span><span class="s2"><span class="bumpedFont20">C</span></span><span class="s2"><span class="bumpedFont20">o to jest? Co ssie, po co i dla kogo?&nbsp;</span></span></p>
<p style="text-align: justify;"><img loading="lazy" decoding="async" src="images/51024605_364762110972741_3281488282684227584_n.jpg" alt="51024605 364762110972741 3281488282684227584 n" width="203" height="272" style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" />&nbsp;&nbsp;</p>
<p class="s3" style="text-align: justify;"><span class="s2"><span class="bumpedFont20">Tak wyglądały pierwsze dni mojej pożarniczej dydakty</span></span><span class="s2"><span class="bumpedFont20">ki!! Później już było łatwiej!&nbsp;</span></span><span class="s2"><span class="bumpedFont20">Wystarczyło załapać podstawy i dalej szło jak z płatka. Oprócz teorii była też praktyka, na której uczyliśmy się obsługi wszelakiego sprzętu używanego w PSP: piły, pilarki, drabiny, pompy itp. Drugim typem zajęć praktycznych był tzw. „podział”, czyli praktyczne lekcje z zawodowymi strażakami służącymi w JRG SGSP. Jak się domyślacie były to najciekawsze i najprzyjemniejsze chwilę podczas „Zamczyska”. Opisze Wam krótko dwa przebłyski myślowe, które przeszły przeze mnie w tej chwili. Jeden: jak zobaczyłem pierwszy raz grupę samochodów pożarniczych wjeżdżających na teren PBL wraz z amerykańskim E-ONE „Hush” oniemiałem z zachwytu, można powiedzieć, iż pierwszy raz w życiu dostałem pożarniczej ekstazy. Po wyjściu strażaków z samochodu, zobaczyłem u nich te same czarne umundurowanie koszarowe co u mnie. Różniły się one jednak od moich tym, iż na kieszeni kurtki mieli przyklejony stopień, u nas póki co było pusto. Widok tych gwiazdek był dla mnie bardzo motywujący i w najcięższych chwilach pomagał mi przetrwać. Myślałem wtedy o nich, o trudzie, który mnie kosztował, żeby tu się dostać i o perspektywie czekającej po skończeniu „unitarki” i w dalej uczelni. Strażacki etos był moim czynnikiem napędowym podczas tych dwóch miesięcy. Na koniec dodam jedno! Pierwszych zajęć z „podziałem” nie zapomnę: przez sześć godzin</span></span><span class="s2"><span class="bumpedFont20">&nbsp;zwijaliśmy i rozwijaliśmy węże</span></span><span class="s2"><span class="bumpedFont20">! Od czegoś trzeba było zacząć.</span></span></p>
<p style="text-align: justify;"><img loading="lazy" decoding="async" src="images/53625629_2173135729391798_1957818575108440064_n.jpg" alt="53625629 2173135729391798 1957818575108440064 n" width="236" height="314" style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" /></p>
<p class="s3" style="text-align: justify;"><span class="s2"><span class="bumpedFont20">O przyjemnych rzeczach trochę popisałem, więc teraz czas na te mniej radosne. Lecz pozwolicie, iż dramaturgię będę rozwijał w sposób stopniowy. Tak ogólnie czy było ciężko? Pod względem fizycznym było trudno, lecz najgorzej wiadomo, z samego początku. Z każdym dniem organizm się przyzwyczajał do wczesnego wstawania, zaprawy, ciągłego pośpiechu, objętości pracy podczas całego dnia, krótkiego czasu na toaletę, posiłki i inne obowiązki. Adaptacja do tego nie sprawiała mi żadnego problemu, poza tym miało to jeden podstawowy cel: przyzwyczaić przyszłego strażaka do pracy w trudnych warunkach przy fizycznym zmęczeniu. Mając świadomość, iż prowadzi to do konkretnego celu nie myślałem w ogóle o dyskomforcie spowodowanym deficytem odpoczynku. Mówiąc szczerze spodziewałem się, że w tym aspekcie dadzą nam więcej popalić, chociaż tyle dobrego.</span></span><span class="s2"><span class="bumpedFont20"></span></span></p>
<p style="text-align: justify;"><img loading="lazy" decoding="async" src="images/51495627_301555467213692_4405715939715186688_n.jpg" alt="51495627 301555467213692 4405715939715186688 n" width="302" height="226" style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" /></p>
<p class="s3" style="text-align: justify;"><span class="s2"><span class="bumpedFont20">Naszkicowałem Wam obraz pod kątem edukacji i obciążenia fizycznego. Jak widzicie, nic wysoce ekstremalnego, do przejścia! Sprawa może się skomplikować jak źle traficie pod względem kadrowym i dojdzie aspekt obciążenia psychicznego. Domyślacie się o czym, a zarazem o kim mówię? Golarz Filip &#8211; bohater negatywny, posiadający niesamowicie rozwinięte kompleksy, które wyładowywał na nas! Sformułowanie „na nas” jest nie na miejscu, gdyż nie wszystkich z nas to się tyczyło. Wiadomo, iż kandydaci którzy byli spowinowaceni ze Strażą błękitnymi komendanckimi więzami krwi nie były w obszarze zainteresowania pani golarki. Takim „kozakiem” to ona nie była, do nich nie miała żadnego problemu. Jak myślicie na kim najczęściej Golarz odkrywał swoje sk</span></span><span class="s2"><span class="bumpedFont20">ryte sadystyczne skłonności? To było pytanie retoryczne, wiadomo, że na mnie, tym bardziej jak wydedukowała, iż nie mam żadnej osoby mi bliskiej w formacji. „Konikiem” Golarza, było jak sama nazwa kryptonimu sugeruje było sprawdzenie stanu ogolenia podczas apelów, a także w trakcie dnia.</span></span></p>
<p style="text-align: justify;"><img loading="lazy" decoding="async" src="images/40488489_879574168918399_2459023327063179264_n.jpg" alt="40488489 879574168918399 2459023327063179264 n" width="250" height="334" style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" /></p>
<p class="s3" style="text-align: justify;"><span class="s2"><span class="bumpedFont20">Nie zapomnę tej okrągłej, tłustej, brzydkiej gęby, która z podnieceniem sprawdzała długość zarostu na twarzy przy pomocy małej karteczki przesuwanej po brodzie i policzku. Gdy dochodziła do mnie to zawsze okazywało się, iż moje lico nie spełnia jej wymagań, mimo iż goliłem się kilkanaście minut wcześniej, no i wiadomo co z tego wynikało: należy się kara. Na początku były pompki i podciąganie na drążku, lecz ten sposób wymierzania sprawiedliwości szybko się jej znudził, gdyż te dwa ćwiczenia sprawiały mi przyjemność i nie były traktowane przeze mnie jako kara, lecz przyjemność. No ale wiadomo, że każdy mierzy swoją miarą i dla niej jakakolwiek aktywność fizyczna była by gehenną. „Kary” fizyczne za byle co mnie nie ruszały, więc zaczął się kolejny etap eskalacji nienawiści ze względu na moją penitencjarną bierność. Co było następne? Wiadomo, iż każdy statystyczny golarz ma swojego konfidenta. Takiego też posiadał zamczyskowy Gargamel, który uprzejmie doniósł jej, iż zbeszcześciłem dany od Państwa hełm. Wiecie co zrobiłem? Z tyłu na skórzanym płaszczu, który ochrania potylicę narysowałem gwiazdkę, która zajmowała&nbsp;</span></span><span class="s2"><span class="bumpedFont20">jeden</span></span><span class="s2"><span class="bumpedFont20">&nbsp;centymetr kwadratowy powierzchni i była w ogóle niewidoczna. Po informacji od konfid</span></span><span class="s2"><span class="bumpedFont20">enta, golarz zorganizował cyrk!</span></span><span class="s2"><span class="bumpedFont20">&nbsp;Zrobił zbiórkę wszystkich plutonów i kazał mi na ich oczach zdrapywać haniebne oznaczenie,</span></span><span class="s2"><span class="bumpedFont20">&nbsp;&nbsp;</span></span><span class="s2"><span class="bumpedFont20">dodając jakieś uwagi, iż nie nadaje się na strażaka, jestem nikim i takie tam inne czułości. Po tej czynności musiałem udać się karnie do Komendanta będącego na terenie szkoły i wysłuchać również mało przyjemne uwagi, które wcześniej w swój subiektywny sposób przekazał Golo. Nadmienię, iż każda osoba będąca na „zamczysku” oznaczyła swój hełm imieniem lubi nazwiskiem. Dawidów był dwóch, nazwisko mam długie, więc chciałem w pewien sposób sparafrazować podstawową zasadę łączności, która mówi: maksimum treści, minimum czasu nadawania. Po prostu szybko i jasno oznaczyłem swój hełm w miejscu niewidocznym. Potem zaczęły się kombinacje operacyjne</span></span><span class="s2"><span class="bumpedFont20">, że polecę językiem służb specjalnych</span></span><span class="s2"><span class="bumpedFont20">.&nbsp;</span></span></p>
<p style="text-align: justify;"><img loading="lazy" decoding="async" src="images/40472908_2126566240711185_5689823350612819968_n.jpg" alt="40472908 2126566240711185 5689823350612819968 n" width="257" height="343" style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" /></p>
<p class="s3" style="text-align: justify;"><span class="s2"><span class="bumpedFont20">Opowiem jedną z nich. Filip kazał udać mi się zadaniowo w rejon kuchni, już nie pamiętam po co, ale coś miałem zrobić. W momencie, gdy byłem już daleko od obozowiska zorganizowała zbiórkę plutonu, na której się nie pojawiłem z oczywistej przyczyny. Gdy wróciłem na obozowisko, czekała mnie podobna sytuacja&nbsp;</span></span><span class="s2"><span class="bumpedFont20">jak poprzednio. Nie nadajesz się,</span></span><span class="s2"><span class="bumpedFont20">&nbsp;bla bla i inne. Po czym wizyta u wysoce starszych przełożonych, którzy to zostali poinformowani o moim oddaleniu się od obozowiska bez niczyjej zgody. Znowu to samo, czyli ciężka dyscyplinująca rozmowa, podczas której jak zacząłem się bronić, zostałem oskarżony o kłamstwo. Uwierzcie, mi iż było na prawdę ciężko słuchając codzienni, iż się nie nadaję i następnego dnia mogę zrezygnować jeśli mi się nie podoba życie w dyscyplinie. Wiecie, że nie miałem nikogo, kto mógł mnie w tym wesprzeć co było dodatkowym obciążeniem. Takie sytuacje powtarzały się u mnie co chwilę, w przeciwieństwie do kolegów których ojcowie byli komendantami głównymi czy przyszłymi komendantami szkoły, tych Golarz nie tykał.&nbsp;</span></span></p>
<p style="text-align: justify;"><img loading="lazy" decoding="async" src="images/41027620_733526526989434_5478304745384837120_n.jpg" alt="41027620 733526526989434 5478304745384837120 n" width="283" height="378" style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" /></p>
<p class="s3" style="text-align: justify;"><span class="s2"><span class="bumpedFont20">Moją dzisiejszą opowieść zwieńczę wisienką na torcie w wykonaniu zakompleksionej pani podchorąży (tak trzeba było ją tytułować). To co teraz napiszę jest szczerą prawdą, przygotujcie się mentalnie na to, będzie „grubo”. Podczas ulubionego fetyszu Golarza okazało się, iż znowu nie umiałem się ogolić. Dostałem wtedy informację, iż jeśli nie umiem ogarnąć swojej twarzy to mu</span></span><span class="s2"><span class="bumpedFont20">szę potrenować na swoich nogach</span></span><span class="s2"><span class="bumpedFont20">! I takie też zadanie od niej dostałem! Myślę, iż nie jesteście w stanie u</span></span><span class="s2"><span class="bumpedFont20">wierzyć, ale to niestety prawda</span></span><span class="s2"><span class="bumpedFont20">! Zapaliła się wtedy we mnie czerwona lampka, że to jest już za mocna przesada. Ale postanowiłem zagrać w jej karty. Jako dzieciak robiłem wiele głupich rzeczy; miałem nawet ksywę na osiedlu Johnny Konxville, kto nie wiem kto to niech wygoogluje w internecie to szy</span></span><span class="s2"><span class="bumpedFont20">bko złapie mój przekaz!</span></span><span class="s2"><span class="bumpedFont20">&nbsp;Wiecie co zrobiłem? Ogoliłem sobie łydkę i poszedłem do Komendanta. Powiedziałem o tym co mi Golarzyna kazała zrobić, odsłoniłem moją gładką łydkę po czym spytałem się jaki cel mają tego typu czynności i jakie nauki mam z nich wyciągnąć? Pan brygadier kazał mi odejść i na miejsce przywołał sprawczynię zamieszania. Było głośno, poszły łzy z oczu i to nie moich. Kozaczenie skończyło się momentalnie z jej strony. Cwaniaczek zmalał momentalnie. Poczułem w końcu satysfakcję, która nie trwała za długo bo do następnego dnia. Była to druga połowa pierwszego miesiąca, więc przez około 10 dni byłem pod maksymalny wpływem nienawiści skierowanej do mojej osoby. Zaczęła czepiać się już dosłownie o wszystko. Wybaczcie mi ale nie chce mi się już wspominać i szukać w pamięci sytuacji, w których słyszałem, iż nie nadaje się na szeregowego strażaka, a tym bardziej na oficera i inne pochodne.</span></span><span class="s2"><span class="bumpedFont20"></span></span></p>
<p style="text-align: justify;"><img loading="lazy" decoding="async" src="images/47681005_206398090275586_3942388336840146944_n.jpg" alt="47681005 206398090275586 3942388336840146944 n" width="305" height="240" style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" /></p>
<p class="s3" style="text-align: justify;"><span class="s2"><span class="bumpedFont20">Na sam koniec powiem jedno. Po tylu latach jaką wartość mają te twoje słowa Golarzu? Jestem oficerem, robię to co wymarzyłem sobie</span></span><span class="s2"><span class="bumpedFont20">&nbsp;w dzieciństwie. Od 14 lat jeżdż</span></span><span class="s2"><span class="bumpedFont20">ę do akcji, jestem i będę tylko, lub aż „podziałowcem”. Poza tym rozwijam się w mojej drugiej pasji jaką jest sport, robiąc przy okazji coś dla innych; przygotowuję młodych adeptów pożarnictwa, aby mogli wstąpić na szlachetną pożarniczą ścieżkę. Od roku rozwijam swój autorski projekt „ZOSTAŃ STRAŻAKIEM”. Stałem się rozpoznawalny z tego co dobrego robię. Dzięki czemu mogę pisać artykuły, które umieszczane są na najbardziej poczytnych portalach pożarniczych w Polsce, przez moja historia trafia do bardzo licznej grupy odbiorców. Nie wiedziałem, że do tego kiedyś dojdzie, ale proszę o to jestem i opowiadam swoją historię z opóźnieniem! Nikt się tego nie spodziewał, ani ja, ani tym bardziej Ty Golarzu, który tak mnie ne</span></span><span class="s2"><span class="bumpedFont20">gowałeś! I gdzie teraz jesteś?</span></span><span class="s2"><span class="bumpedFont20">&nbsp;Mamy rok 2019, a Ty ciągle robisz to samo co w 2005, czyli sprawdzasz ułożenie kocyków na łóżkach i czystość w szkolnych kiblach na kompanii. Oszałamiająca piętnastoletnia kariera prawdziwego oficera pożarnictwa. BENG! Koniec!</span></span></p>
<p style="text-align: justify;">Poprzedni odcinek &#8211;<a href="zostan-strazakiem/zosta%C5%84-stra%C5%BCakiem-inicjacja-cz-2" target="_blank" rel="noopener">&nbsp;przejdź.&nbsp;</a></p>
<p style="text-align: justify;"><img loading="lazy" decoding="async" src="images/49064755_233944154167041_4741606468438982656_n.jpg" alt="49064755 233944154167041 4741606468438982656 n" width="454" height="473" style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" /></p>



<a href='https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/53150542_2325209421096757_773751569693802496_n.jpg'><img loading="lazy" width="150" height="150" data-src="https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/53150542_2325209421096757_773751569693802496_n-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail size-thumbnail" alt="" data-srcset="https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/53150542_2325209421096757_773751569693802496_n-150x150.jpg 150w, https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/53150542_2325209421096757_773751569693802496_n-300x300.jpg 300w, https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/53150542_2325209421096757_773751569693802496_n-100x100.jpg 100w" sizes="(max-width: 150px) 100vw, 150px" /></a>
<p>Artykuł <a href="https://strazacki.pl/zostan-strazakiem/zostan-strazakiem-inicjacja-cz-3/">Zostań strażakiem &#8211; INICJACJA cz.3</a> pochodzi z serwisu <a href="https://strazacki.pl">Strazacki.pl portal o straży pożarnej</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Zostań strażakiem &#8211; INICJACJA cz.2</title>
		<link>https://strazacki.pl/zostan-strazakiem/zostan-strazakiem-inicjacja-cz-2/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Redakcja / Strażacki.pl]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 28 Feb 2019 15:37:49 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Zostań Strażakiem]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://strazacki.pl/zostan-strazakiem-inicjacja-cz-2/</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kraj Witam wszystkich serdecznie w NASZEJ pożarniczej serii. W ostatnim odcinku omówiłem Wam pierwszy dzień w SGSP tuż przed wyjazdem na „unitarkę” do PBL Zamczysko Nowe. Przez dbałość o koloryt naszej kandydackiej opowieści przedstawiłem Wam również bohatera negatywnego. Smerfy miały swojego Gargamela, Gumisie księcia Ightorn’a, zaś Shrek Lorda Farquuad’a. Czarnym charakterem Zgrupowania Kandydackiego K-2005 był [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://strazacki.pl/zostan-strazakiem/zostan-strazakiem-inicjacja-cz-2/">Zostań strażakiem &#8211; INICJACJA cz.2</a> pochodzi z serwisu <a href="https://strazacki.pl">Strazacki.pl portal o straży pożarnej</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
	<p class="zoo_city">Kraj</p>
	
	
<div dir="auto" style="text-align: justify;">
<div class="gmail_quote">
<div dir="ltr">
<p class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-p1"><span class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-s1">Witam wszystkich serdecznie w NASZEJ pożarniczej serii. W ostatnim odcinku omówiłem Wam pierwszy dzień w SGSP tuż przed wyjazdem na „unitarkę” do PBL Zamczysko Nowe. Przez dbałość o koloryt naszej kandydackiej opowieści przedstawiłem Wam również bohatera negatywnego. Smerfy miały swojego Gargamela, Gumisie księcia Ightorn’a, zaś Shrek Lorda Farquuad’a. Czarnym charakterem Zgrupowania Kandydackiego K-2005 był owiana złą sławą Golarz Filip, czyli golibroda, a może nawet lepiej; „golibrodka”; czyli pani podchorąży z 1 go roku „magisterki” (przyp. studenci, którzy zostali na studia dzienne 2-go stopnia, byli naszymi „funkcyjnymi”). Na potrzeby opowieści nadałem kryptonim operacyjny w poprzednim odcinku.<span class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-Apple-converted-space"></span></span></p>
</div>
</div>
</div>
<div dir="auto" style="text-align: justify;">
<div class="gmail_quote">
<div dir="ltr">
<p class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-p1"><span class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-s1"><span class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-Apple-tab-span"> </span>Zanim rozwinę się literacko w temacie, chciałbym nadmienić, iż to o czym piszę dotyczy tylko moich przeżyć i wypracowanych przez nie, własnych subiektywnych opinii. Nie twierdzę, iż to co wydarzyło się na przełomie sierpnia i września 2005 roku jest unitarną normą, w sumie to mam nadzieję, iż nie jest!! Tego nie wiem! Jak jest teraz, tego nie wiem, proste i prosto!!<span class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-Apple-converted-space"></span></span></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" src="images/52983703_2203123949808378_3113403577914097664_n.jpg" alt="52983703 2203123949808378 3113403577914097664 n" width="317" height="238" style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" /></p>
<p class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-p1"><span class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-s1"><span class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-Apple-tab-span"> </span>Przechodzimy do rzeczy moi drodzy, cofając się do pierwszego dnia w SGSP, kiedy to stałem się kandydatem do bycia kandydatem na podchorążego, czyli zwyczajowego określenia studenta studiów oficerskich wszelakiego rodzaju. Szybka sentencja pierwszych kilku godzin w „Głównej”. Sorty zostały wydane, głowy przez Golarza ogolone, kompania na 3 plutony podzielona, obiad na szkolnej stołówce zjedzony. Na miejsce zgrupowania kandydackiego zostaliśmy przetransportowani przy pomocy szkolnych autobusów. W drodze do punktu docelowego czułem jeszcze swego rodzaju euforię, radość oraz mentalne podniecenie. Kresem naszej godzinnej podróży była Przeciwpożarowa Baza Leśna Zamczysko Nowe. Po wyjściu z pojazdów zostaliśmy przegrupowani<span class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-Apple-converted-space">&nbsp;&nbsp;</span>do ustalonych kilka godzin wcześniej plutonów. Nie przypomnę sobie teraz, w którym plutonie zostałem usytuowany, lecz pamiętam bardzo dobrze, że jego dowódcą była Golarz Filip. Chociaż w tym przypadku, bardziej adekwatnym słowem było by ZOMO-komando.&nbsp;</span></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" src="images/52898438_259236138299648_6511026268748644352_n.jpg" alt="52898438 259236138299648 6511026268748644352 n" width="280" height="374" style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" /></p>
</div>
</div>
</div>
<div dir="auto" style="text-align: justify;">
<div class="gmail_quote">
<div dir="ltr">
<p class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-p1"><span class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-s1">Przepraszam za moje pejoratywne skojarzenia, lecz nic na to nie poradzę, iż ta postać odcisnęła piętno na mojej psychice. Okazało się, iż moja pokaźnie spakowana walizka z rzeczami „cywilnymi” nie będzie mi do niczego potrzebna, gdyż każdy z nas musiał oddać swoje artefakty do depozytu na dwa miesiące. Jedyne co mogliśmy mieć ze sobą to wór marynarski wraz z podstawowym wyposażeniem: ubranie koszarowe, na które mówiliśmy „koszarówki”, buty koszarowe, które określaliśmy mało poprawnie polityczną nazwą „pedałki”. O etymologię tej nazwy nie pytajcie mnie, gdyż nie mam na ten temat zielonego pojęcia. Co jeszcze? Ubranie specjalne, tzw. „Nomex” wraz z butami tzw. „Haixy”, mimo iż były produkowane przez fimę Herkules. Do tego pas skórzany, zatrzaśnik, podpinka, kominiarka, hełm. Dostaliśmy jeszcze mało stylowy dresik oraz klasyczne czarne podkoszulki. Posiłki jedliśmy w menażkach, a płyny do picia wlewaliśmy do manierek. Dostaliśmy specjalne robocze ubranie taktyczne do wykonywania prac gospodarczych. Skromne proste stroje o ciemno niebieskim kolorze, na które mówiliśmy „kim-ir-senki” (od Kim Ir Sena &#8211; pierwszego przywódcy Koreańskiej Republiki Demokratycznej). Strój sportowy wraz z butami musieliśmy zabrać we własnym zakresie. Szczoteczka i pasta do zębów na własną rękę. Mydło dostaliśmy od państwa, ale wziąłem także swoje i to w płynie. Wow!! Nasza baza była usytuowana w lesie, więc warunki socjalne nie były najwyższych lotów. To akurat żaden problem, wręcz przeciwnie, mega zajawka, w końcu jesteśmy w lesie!!&nbsp;</span></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" src="images/02.jpg" alt="02" width="309" height="232" style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" /></p>
</div>
</div>
</div>
<div dir="auto" style="text-align: justify;">
<div class="gmail_quote">
<div dir="ltr">
<p class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-p1"><span class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-s1">Spaliśmy w namiotach około dziesięcio osobowych, każdy miał swoje łóżko polowe, wraz z dwoma kocami i śpiworem w barwach moro. Potrzeby fizjologiczne załatwialiśmy w tzw. „domku na wzgórzu”. Ciekawostką było rozwiązanie sanitarne wewnątrz. Potrzeby załatwialiśmy nie do klasycznych muszli klozetowych, lecz do tzw. „skoczni narciarskich”, czyli specjalnych urządzeń z dziurą w podłodze z wyprofilowanymi antypoślizgowymi podestami na stopy. Gdzie preferowana była pozycja półprzysiadu z ręką trzymaną na klamce dla lepszej stabilizacji. Obiekt ten miał charakter wręcz strategiczny, gdyż musiał być utrzymywany w nienagannej czystości. W przypadku wszelkich uchybień konsekwencję wyciągała Golarz Filip. Stołówka była usytuowana około 100 metrów od pola namiotowego. Jedzenie na niej było zjadliwe, lecz w programie Magdy Gessler mogłyby nie przejść selekcji. Zajęcia praktyczne odbywaliśmy w hangarze, praktyka na terenie bazy, zajęcia sportowe na boisku lub w lesie. Co chodzi o sport, to się trochę zawiodłem, gdyż aktywność nie była częsta: WF raz w tygodniu plus codzienne zaprawy poranne. Tak wygląda krótka charakterystyka tamtego terenu. Jak wyglądał codzienność na „Zamczysku”? Opiszę to na podstawie planu dni:<span class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-Apple-converted-space"></span></span></p>
<p class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-p1"><span class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-s1">6:00<span class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-Apple-converted-space">&nbsp; </span>&#8211; pobudka.<br /></span><span class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-s1">6:00 &#8211; 6:05<span class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-Apple-tab-span"> </span>&#8211; przygotowanie do zaprawy porannej, czyli „chwila momentu” na szybką przebierkę oraz partyzanckie oddanie moczu w krzakach, w celu lepszego samopoczucia podczas biegu.<br /></span><span class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-s1">6:05 &#8211; 6:20<span class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-Apple-tab-span"> </span>&#8211; zaprawa poranna prowadzona zazwyczaj przez najsprawniejszego kocura wśród funkcyjnych, który miał za zadanie dopalić nam do pieca. Rzeczonym biegaczem ze względów eugenicznych nie był rzecz jasna Filip, który to miał inne „talenty”.<br /></span><span class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-s1">6:20 &#8211; 6:45<span class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-Apple-tab-span"> </span>&#8211; toaleta poranna pod presją czasu.<span class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-Apple-converted-space">&nbsp;<br /></span></span><span class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-s1">6:45 &#8211; 7:20<span class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-Apple-tab-span"> </span>&#8211; śniadanie.<br /></span><span class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-s1">7:00 &#8211; 7:10<span class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-Apple-tab-span"> </span>&#8211; zmiana służb wewnętrznych u Oficera Dyżurnego Zgrupowania. Kandydaci pełnili służby takie jak: podoficer i dyżurny kompanii, wartownik, centralista w punkcie alarmowym PBL, pomocnik kuchni.<br /></span><span class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-s1">7:25 &#8211; 7:30<span class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-Apple-tab-span"> </span>&#8211; przygotowanie do apelu.<span class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-Apple-converted-space">&nbsp;<br /></span></span><span class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-s1">7:30 &#8211; 7:45<span class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-Apple-tab-span"> </span>&#8211; apel poranny, na którym min. Golarz dokonywał swojej ulubionej czynności, czyli sprawdzenia stanu ogolenia kandydatów. W dalszej części będzie ciekawa anegdotka związana ze mną i Filipescu.<span class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-Apple-converted-space">&nbsp;<br /></span></span><span class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-s1">7:45 &#8211; 8:00<span class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-Apple-tab-span"> </span>&#8211; przygotowanie do zajęć.<br /></span><span class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-s1">8:00 &#8211; 13:25<span class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-Apple-tab-span"> </span>&#8211; zajęcia programowe teoretyczne i praktyczne.<br /></span><span class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-s1">13:25 &#8211; 13:30 &#8211; przygotowania do obiadu.<br /></span><span class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-s1">13:30 &#8211; 14:30 &#8211; obiad, na który chodziliśmy w 3 podgrupach, każda miała na to około 20 minut. Na większość posiłków niestety wchodziłem jako ostatni w kolejce, ze względu na nieustanne karcenie mojej osoby przez naszego kapo. Skutkowało to tym, iż na zjedzenie posiłku miałem około pięciu minut, czyli błyskawiczne jedzenie bez zbędnego przeżuwania cząstek. W wyniku czego po 2 miesiącach przybrałem 10 kg zbędnego tłuszczu!! Dzięki Golarzu za zrobienie mnie grubasem i zmotywowanie do pracy nad własna sylwetką! Zaszczepiłaś mi zajawkę do sportu sylwetkowego, dzięki czemu straty nadrobiłem z olbrzymią nawiązką. Szkoda, że tylko mi to weszło w krew, ludzko ubolewam…<br /><br /></span><span class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-s1">14:30 &#8211; 17:55 &#8211; ewentualna dalsza część zajęć programowych oraz czas wolny dla kandydatów, który nie był tak na prawdę czasem wolnym. Wykonywaliśmy wtedy różnego rodzaju prace porządkowe, gospodarcze i socjalne. Gdy zrobiliśmy wszystko co trzeba, wymyślano nam nieustannie nowe zadania takie jak: pielenie wśród betonowych płytek , malowanie krawężników, oraz hit sezonu, który zapadł mi w pamięć, czyli wyrywanie chwastów z lasu, tak żeby nam się nie nudziło.<span class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-Apple-converted-space">&nbsp;<br /><br /></span></span><span class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-s1">18:00 &#8211; 18:35 &#8211; kolacja.<span class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-Apple-converted-space">&nbsp;<br /></span></span><span class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-s1">18:35 &#8211; 21:15 &#8211; czas wolny dla kandydatów, prace porządkowe, zajęcia kulturalno &#8211; wychowacze:)<br /></span><span class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-s1">21:20 &#8211; 21:30<span class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-Apple-converted-space">&nbsp;&nbsp;</span>&#8211;<span class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-Apple-converted-space">&nbsp;&nbsp;</span>apel wieczorny.<br /></span><span class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-s1">21:30 &#8211; 21:55<span class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-Apple-converted-space">&nbsp;&nbsp;</span>&#8211;<span class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-Apple-converted-space">&nbsp;&nbsp;</span>toaleta wieczorna.<br /></span><span class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-s1">21:55 &#8211; 22:00<span class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-Apple-converted-space">&nbsp;&nbsp;</span>&#8211; przygotowanie do ciszy nocnej.<br /></span><span class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-s1">22:00 &#8211;<span class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-Apple-converted-space">&nbsp;&nbsp;</span>6:00.<span class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-Apple-converted-space">&nbsp;&nbsp;</span>&#8211; cisza nocna.</span></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" src="images/53179280_389981414917422_6733614366203052032_n.jpg" alt="53179280 389981414917422 6733614366203052032 n" width="339" height="254" style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" /></p>
<p class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-p1"><span class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-s1"><span class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-Apple-tab-span"> </span>Omówiłem Wam plan dnia obowiązujący od poniedziałku do piątku. Sobotni plan nie różnił się za wiele, poza tym, iż zamiast zaprawy było trzepanie kocy w parach w ilości dwóch sztuk na kandydata. Niedziela luźniejsza, bez zajęć programowych i pobudką o godzinie 7:00. Był to także jedyny dzień w tygodniu przeznaczony na odwiedziny bliskich. Moja kochana rodzinka odwiedziła mnie dwa razy!! Mamo, Tato, Babciu i Oksanko moja kochana jedyna siostro dziękuj Wam za to!</span></p>
</div>
<div dir="ltr">
<p class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-p1"><span class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-s1"><span class="m_3689080423404309859m_-2339514574228388497gmail-Apple-tab-span"> </span>Tyle na dzisiaj moi drodzy! W następnym odcinku opisze Wam najciekwasze historie, które mnie spotkały na Zamczysku. Nie zabraknie również Golarza Filipa, który pojawi się po raz kolejny&#8230;</span></p>
<p><strong>Poprzedni odcinek &#8211; <a href="zostan-strazakiem/zosta%C5%84-stra%C5%BCakiem-inicjacja" target="_blank" rel="noopener">przejdź.&nbsp;</a></strong></p>
</div>
</div>
</div>



<a href='https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/53563808_2563996133642979_7451864878144290816_n_1.jpg'><img loading="lazy" width="150" height="150" data-src="https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/53563808_2563996133642979_7451864878144290816_n_1-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail size-thumbnail" alt="" data-srcset="https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/53563808_2563996133642979_7451864878144290816_n_1-150x150.jpg 150w, https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/53563808_2563996133642979_7451864878144290816_n_1-300x300.jpg 300w, https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/53563808_2563996133642979_7451864878144290816_n_1-100x100.jpg 100w" sizes="(max-width: 150px) 100vw, 150px" /></a>
<p>Artykuł <a href="https://strazacki.pl/zostan-strazakiem/zostan-strazakiem-inicjacja-cz-2/">Zostań strażakiem &#8211; INICJACJA cz.2</a> pochodzi z serwisu <a href="https://strazacki.pl">Strazacki.pl portal o straży pożarnej</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Zostań strażakiem &#8211; INICJACJA</title>
		<link>https://strazacki.pl/zostan-strazakiem/zostan-strazakiem-inicjacja/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Redakcja / Strażacki.pl]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 01 Feb 2019 14:23:31 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Zostań Strażakiem]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://strazacki.pl/zostan-strazakiem-inicjacja/</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kraj Witam wszystkich serdecznie w NASZEJ pożarniczej serii. Zmagania sprawnościowe, egzaminacyjne oraz surwiwal lekarski w szpitalach MSWiA już z nami. Wszystkie możliwe sprawy związane z papierologią zostały ogarnięte, więc przechodzimy płynnie do dnia poprzedzającego wyjazd w nieznane mi dotąd pożarnicze klimaty. Plan podróży był prosty: Kalisz Dworzec PKP, „pośpiech” do Warszawy na Dworzec Centralny (od [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://strazacki.pl/zostan-strazakiem/zostan-strazakiem-inicjacja/">Zostań strażakiem &#8211; INICJACJA</a> pochodzi z serwisu <a href="https://strazacki.pl">Strazacki.pl portal o straży pożarnej</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
	<p class="zoo_city">Kraj</p>
	
	
<div class="moz-text-html" lang="x-unicode" style="text-align: justify;">
<p class="m_8334095514724230395gmail-p1"><span class="m_8334095514724230395gmail-s1"><span class="m_8334095514724230395gmail-Apple-tab-span"> </span>Witam wszystkich serdecznie w NASZEJ pożarniczej serii. Zmagania sprawnościowe, egzaminacyjne oraz surwiwal lekarski w szpitalach MSWiA już z nami. Wszystkie możliwe sprawy związane z papierologią zostały ogarnięte, więc przechodzimy płynnie do dnia poprzedzającego wyjazd w nieznane mi dotąd pożarnicze klimaty. Plan podróży był prosty: Kalisz Dworzec PKP, „pośpiech” do Warszawy na Dworzec Centralny (od tego roku im. Stanisława Moniuszki), dalej tramwaj linii 17 do SGSP i wyjazd na tzw. „Zamczysko”…</span></p>
<p class="m_8334095514724230395gmail-p1"><span class="m_8334095514724230395gmail-s1"> Tylko co to jest, to całe zamczysko? Nie miałem zielonego pojęcia. Z rodziny strażackiej o bogatej tradycji nie pochodzę, kolegów miałem jedynie na boisku szkolnym, a nie w PSP, OSP czy MDP.<span class="m_8334095514724230395gmail-Apple-converted-space">&nbsp;&nbsp;</span>Internet w 2005 roku był w powijakach.. Została jedynie moja „mała zielona książeczka”, czyli skrypt Szkoły Głównej Służby Pożarniczej. Dowiedziałem się z niej, iż frapujące mnie miejsce, będące kolejnym celem mojego pożarniczego przeznaczenia, to nie żaden zamek, czy inna opuszczona fortyfikacja, lecz Przeciwpożarowa Baza Leśna mieszcząca się Zamczysku Nowym. Jest to jedna z jednostek organizacyjnych SGSP, zlokalizowana w odległości około 50 km od Warszawy, w której odbywa się dwumiesięczne Zgrupowanie Kandydackie. Jego celem jest przygotowanie uczestników do udziału w akcjach ratowniczo-gaśniczych, do pełnienia służby w Jednostce Ratowniczo-Gaśniczej SGSP oraz w warunkach skoszarowania. Warunkiem przystąpienia do uroczystego Ślubowania i podjęcia dalszej edukacji w SGSP jest pozytywne ukończenie szkolenia z zakresu ochrony przeciwpożarowej, które trwa zazwyczaj od początku sierpnia, do końca września. Ostatni tydzień zgrupowania odbywa się już na terenie szkoły i kończy uroczystą ceremonią w Bazylice katedralnej pod wezwaniem św. Michała Archanioła i św. Floriana Męczennika na warszawskiej Pradze. Następnie ślubowanie, immatrykulacja, 3 dni wolnego i zaczynamy „zabawę” w podchorążego &#8211; zwyczajowa nazwa studenta studiów oficerskich.<span class="m_8334095514724230395gmail-Apple-converted-space">&nbsp;&nbsp;</span>W „małej zielonej książeczce” doczytałem jeszcze , iż na terenie bazy znajduje się boisko piłkarskiej wraz z bieżnią oraz basenem otwartym pełniącym rolę zbiornika pożarowego. Mój młody nierozgarnięty mózg przeanalizował te informację w następujący sposób: jest basen, jest boisko, czyli jadę na wydłużone kolonie letnie o profilu pożarniczym, trzeba się tylko spakować.</span></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" src="images/51024605_364762110972741_3281488282684227584_n.jpg" alt="51024605 364762110972741 3281488282684227584 n" width="168" height="225" style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" /></p>
<p class="m_8334095514724230395gmail-p1"><span class="m_8334095514724230395gmail-s1">Od czego zacząłem pakowanie? Kąpielówki, okularki pływackie, bo wiadomo, basen czeka!! Do tego balsam do opalania, okulary przeciwsłoneczne i białe koszulki. Mamy koniec lipca, więc świeci słońce i jest bardzo gorąco. Żeby za bardzo nie zanudzić się na miejscu, wziąłem ze sobą nawet książki.<span class="m_8334095514724230395gmail-Apple-converted-space">&nbsp;&nbsp;</span>Moje zapobiegawcze działanie, wydawało mi się wówczas nad wyraz roztropne. Teraz pisząc to, sam śmieję się do siebie. Myślę, że osoby znające temat, również mają ze mnie nie lada beczkę!! Poza artykułami „pierwszej potrzeby”, spakowałem szczoteczkę, pastę do zębów, ręczniki, czarne koszulki, bluzki i inne rzeczy nie odbiegające od normy. Pozwoliłem sobie jeszcze na jedną ekstrawagancję. Miałem dosyć długie włosy na głowie, które na pewno by mi przeszkadzały podczas zgrupowania, więc postanowiłem się ich całkowicie pozbyć. Maszynką do włosów poleciałem całkowicie na zero, do tego dodałem golonko całej głowy przy pomocy ostrzy oraz delikatną polerkę, aby wszystko się świeciło jak wiadomo co, komu i kiedy. Tak też spakowany i wystrojony ruszyłem na dworzec i po raz kolejny w tym miesiącu obrałem azymut na stolycę. Ciuchcia ruszyła i dotarła na miejsce. Pogoda idealna; ciepło i słonecznie, w końcu początek sierpnia. Dalej tramwaj na Żoliborz i cyk, dotarłem na miejsce. Przeszedłem przez biuro przepustek i znalazłem się na placu wewnętrznym obiektu 01. Poczułem wtedy ulgę, radość oraz satysfakcję. Po tylu trudach i zawirowaniach jestem tu, w Szkole Głównej Służby Pożarniczej i zaczynam w końcu tak upragnioną pożarniczą ścieżkę.</span></p>
<p class="m_8334095514724230395gmail-p1"><span class="m_8334095514724230395gmail-s1">Na pierwszy rok, w SGSP zwanym pierwszą kompanią przyjęto 90 osób; 83 mężczyzn oraz 7 kobiet. Za moich czasów egzamin sprawności fizycznej był różny dla obu płci, stąd tak znaczna liczba przedstawicielek płci pięknej na uczelni mundurowej. Ujrzałem grupę ludzi, którzy zjawili się na miejscu najprawdopodobniej w takim samym celu jak ja. Nie myliłem się, zebrana ekipa czekała na wydanie sortów mundurowych. Trochę musiałem się naczekać, gdyż stanąłem na końcu kolejki, w celach obserwacyjno rozpoznawczych. Jedna rzecz przykuła moją szczególną uwagę. Osoby, które miały za długie włosy, były kierowane do miejsca w którym zlokalizowany był drewniany taboret. Okazało się, iż był to mobilny punkt obsługi fryzjerskiej, który obsługiwała na oko w podobnym wieku do mojego, może ciut starsza dziewczyna w czarnym uniformie. Nie wiedziałem wtedy, że to jest ubranie koszarowe, a rzepa na lewej kieszeni kurtki z wyszytym wzorem, którego kształt przypominał odwrócony trójkąt oznaczał stopień starszego ogniomistrza. Zastanawiałem się kto to jest, praktykantka z jakieś zawodówki fryzjerskiej, albo po prostu zwyczajna golibroda zatrudniona na umowę zlecenie. Fryzury robione przez nią nie były skomplikowane oraz oryginalne; zunifikowane 9 mm dla każdego. Za to styl pracy naprawdę wyjątkowy jak na fryzjerkę; wyjątkowo agresywny i głośny. Opisać może to jedynie kolokwializm: permanentne darcie ryja ze szczególnym uwzględnieniem słowa „kandydat” w różnych odmianach. Kandydat to, kandydat tamto, następny kandydat, szybciej kandydat, i takie tam kandydackie klimaty o głośności ponad 100 dB. Szczególny poziom ekscytacji osiągnęła jednak, gdy z kolejki wyłoniło dwóch chłopaków z włosami długimi prawie do pasa. Zastanawiało mnie wtedy bardzo, czy moi przyszli koledzy, których później bardzo polubiłem, a z jednym z nich byłem nawet przez 4 lata w pokoju, nie zdawali sobie sprawy, że taka fryzurka może nie przejść selekcji na tego typu zgrupowaniu. Gdy jeden z długowłosych siadł na taborecie, nie wierzyłem własnym oczom. Pani z maszynką rozpłomieniała z zachwytu. Tego się nie da opisać, połączenie euforii, agresji i ogromnej satysfakcji. Agresywny wyraz twarzy jednak znikał, a ton głosu się obniżał, gdy na horyzoncie pojawiała się osoba, która miała zlokalizowane gwiazdki na pagonach. Wtedy na jej okrągłym licu pojawiał się uśmieszek lub pełna powaga. Zależne to było pewnie od rangi jegomościa oraz poziomu chęci zwrócenia na siebie uwagi. Większość ludzi tego typu zachowania opisuje słowem lizusostwo. Strzyżenie owieczek się skończyło i koniec już tego tematu. </span></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" src="images/51495627_301555467213692_4405715939715186688_n.jpg" alt="51495627 301555467213692 4405715939715186688 n" width="338" height="253" style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" /></p>
<p class="m_8334095514724230395gmail-p1"><span class="m_8334095514724230395gmail-s1">Dostałem w końcu wymarzone sorty mundurowe takie jak: ubranie koszarowe, specjalne, obuwie koszarowe i specjalne, hełm, kominiarka (mam ją do dziś), pas, zatrzaśnik, koszulki, ubranie typu dres, manierka, menażka, wór marynarski i może coś jeszcze o czym już nie pamiętam. Pierwsze co zrobiłem gdy odebrałem moje artefakty to poszedłem do toalety poprzeglądać się z samozachwytem w lustrze. Nie była to jeszcze era rozwiniętej łączności komórkowej i świata social media. Ale gdyby się to dzisiaj to na pewno bym zrobił selfie i wrzucił jakieś InstaStory!! Przez chwilę było fajnie i miło ale się szybko skończyło. Po wydaniu wszystkiego co trzeba ogłoszono zbiórkę. Podzielono nas na trzy plutony, w każdym równo po 30 osób. Jeden z oficerów powiedział nam po krótce założenia i plan dnia, po czym przedstawił nam naszych bezpośrednich przełożonych na czas zgrupowania kandydackiego. </span></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" src="images/36376277_1259809977487047_233832369079975936_n.jpg" alt="36376277 1259809977487047 233832369079975936 n" width="286" height="286" style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" /></p>
<p class="m_8334095514724230395gmail-p1"><span class="m_8334095514724230395gmail-s1">Myślę, iż system „unitarki” nie zmienił się za wiele od 2005 roku. W kilku zdaniach streszczę jak było za moich „zamczyskowych” czasów. Studia mundurowe na SGSP były wtedy i nadal są dwustopniowe; 4 lata inżynier, po nim<span class="m_8334095514724230395gmail-Apple-converted-space">&nbsp;&nbsp;</span>2 magister. Większość osób kończy edukację dzienną po 4 latach i podejmuję pracę w służbie stałej w danej jednostce organizacyjnej PSP, a mgr opcjonalnie robi w trybie zaocznym dla funkcjonariuszy. Na przedłużenie nauki w trybie dziennym do 6 lat decyduje się zazwyczaj nie wiele osób, zwykle ok 12 osób. Tyle też było podchorążych na 1 roku magisterki, czyli 5 roku studiów w 2005 r. Na dwa miesiące „Zamczyska” zostali podzieleni na dwie równe sześcioosobowe grupy. W sierpniu jedna ekipa, we wrześniu druga była naszą kadrą bezpośrednich przełożonych. Każdy pluton miał swojego bezpośredniego dowódcę, który sprawował bezpośrednią pieczę nad swoją 30 osobową grupą. Gdy oficer wyczytał imię i nazwisko naszego dowódcy plutonu, a przed szereg wyszła pani od maszynki do włosów i taboretu to powiedziałem do siebie cztery słowa: „JA pie#@&amp;le GOLARZ FILIP” !! Jak myślicie? Było wesoło przez pierwszy miesiąc „Zamczyska”? W następnym odcinku opowiem Wam o tym.<span class="m_8334095514724230395gmail-Apple-converted-space"></span></span></p>
<p class="m_8334095514724230395gmail-p1"><span class="m_8334095514724230395gmail-s1">PS. Niechaj GOLARZ FILIP stanie się kryptonimem dla krzyczącej fryzjerki. Będzie z nią związanych kilka ciekawych wątków: śmiesznych i srogich.<span class="m_8334095514724230395gmail-Apple-converted-space"></span></span></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" src="images/51699113_2208838572500864_8305610071992172544_n.jpg" alt="51699113 2208838572500864 8305610071992172544 n" width="342" height="608" style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" /></p>
</div>



<a href='https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/Beztytulu-2.jpg'><img loading="lazy" width="150" height="150" data-src="https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/Beztytulu-2-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail size-thumbnail" alt="" data-srcset="https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/Beztytulu-2-150x150.jpg 150w, https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/Beztytulu-2-300x300.jpg 300w, https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/Beztytulu-2-100x100.jpg 100w" sizes="(max-width: 150px) 100vw, 150px" /></a>
<p>Artykuł <a href="https://strazacki.pl/zostan-strazakiem/zostan-strazakiem-inicjacja/">Zostań strażakiem &#8211; INICJACJA</a> pochodzi z serwisu <a href="https://strazacki.pl">Strazacki.pl portal o straży pożarnej</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Zostań strażakiem &#8211; ZDROWY STRAŻAK</title>
		<link>https://strazacki.pl/zostan-strazakiem/zostan-strazakiem-zdrowy-strazak/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Redakcja / Strażacki.pl]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 17 Jan 2019 15:29:07 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Zostań Strażakiem]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://strazacki.pl/zostan-strazakiem-zdrowy-strazak/</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kraj Za nami Święta Bożego Narodzenia oraz Sylwester i Nowy Rok. Każdy ma jakieś postanowienia na nowy rok, o których większość zapomina po tygodniu… Nie ma się co napinać z tymi postanowieniami, bo są tyle warte ile mamy w sobie silnej woli i samodyscypliny. Dokładnie tak jak w strażackiej drabinie ku szczytom! I tego samozaparcia [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://strazacki.pl/zostan-strazakiem/zostan-strazakiem-zdrowy-strazak/">Zostań strażakiem &#8211; ZDROWY STRAŻAK</a> pochodzi z serwisu <a href="https://strazacki.pl">Strazacki.pl portal o straży pożarnej</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
	<p class="zoo_city">Kraj</p>
	
	
<p style="text-align: justify;">Za nami Święta Bożego Narodzenia oraz Sylwester i Nowy Rok. Każdy ma jakieś postanowienia na nowy rok, o których większość zapomina po tygodniu… Nie ma się co napinać z tymi postanowieniami, bo są tyle warte ile mamy w sobie silnej woli i samodyscypliny. Dokładnie tak jak w strażackiej drabinie ku szczytom! I tego samozaparcia i woli walki z sobą o każdy lepszy dzień, o ten najmniejszy sukcesik, o ten szczebelek w drabinie Wam życzę!&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;">W poprzednim odcinku pisałem o sprawnościówce oraz teście wiedzy z przedmiotów ścisłych i języka obcego. W skrócie: tor przeszkód zaliczyłem, egzaminy napisałem, wróciłem pociągiem do rodzimego miasta i co … I nic, wakacje jak każde inne: rowerek, jeziorko, koszykówka i inne wariacje czasu wolnego. Zapomniałem wtedy o stresującym zdarzeniu jakim była wizyta w stolicy. W pewnym sensie wyparłem to z siebie i zająłem się beztroskim korzystaniem z czasu wolnego, do czasu… Po dłuższym czasie, który upłynął od egzaminów zacząłem zastanawiać się jak wygląda moja sytuacja. Żadnego listu nie dostałem, ze szkoły nikt do mnie nie zadzwonił. Młodszym czytelnikom napomnę, iż w 2005 roku Internet w Polsce był dopiero w powijakach, łączność komórkowa też dopiero raczkowała (minuta połączenia w mojej pierwszej komórce kosztowała 3 złote).</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" src="images/49815342_1428393173962059_2532384430790541312_n.jpg" alt="49815342 1428393173962059 2532384430790541312 n" width="270" height="371" style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" /></p>
<p style="text-align: justify;">Ze względu na brak jakichkolwiek informacji wydawało mi się, iż najzwyczajniej w świecie nie dostałem się do wymarzonej uczelni. Postanowiłem zadzwonić jednak do szkoły, żeby dowiedzieć się jak poszły egzaminy; co było w porządku, co poszło nie tak, na co ewentualnie zwrócić uwagę w następnym roku itp. Nadmienię, iż SGSP była jedyną uczelnią, na którą złożyłem papiery. Nie czułem powołania do jakiegokolwiek innego zawodu, poza strażakiem, co wiązało się z jedynym dla mnie słusznym kierunkiem studiów. Mniej więcej za moich czasów młodości zaczął rodzić się bum na posiadanie wyższego wykształcenia. Nie ważne czy to wyższa szkoła latania na miotle, czy też akademia namierzania ufoludków, ważne żeby iść na studia i nic z tego nie mieć, poza dyplomem ukończenia jakieś nic nie znaczącej uczelni, w której stopnie dostajesz za obecność na lekcjach, przepraszam wykładach i zajęciach… Jak słyszę rówieśnika, który płacze, że nie może znaleźć pracy, a skończył zarządzenie i marketing w Kaliszu i był jednym z 250 elitarnych menadżerów kończących każdego roku ten wspaniały kierunek, to powiem Wam szczerze, iż krew mnie zalewa. W Polsce brakuje specjalistów, natomiast licencjatów i nic nie znaczących magistrów mamy od groma. Moja rada jest taka! Jak nie jesteś orłem z nauki, to mierz siły na zamiary i licz się z konsekwencjami. Kończąc chociażby zawodówkę stolarską jesteś w stanie o wiele szybciej znaleźć pracę, która da Ci więcej pieniędzy i otworzy drogę, chociażby do założenia działalności gospodarczej, niż skończenie nic nie znaczącej szkoły wyższej.</p>
<p style="text-align: justify;">Lecimy dalej… Pewnego razu jadłem obiad wspólnie z babcią i przypomniałem sobie o egzaminach na SGSP. Wziąłem słuchawkę telefonu stacjonarnego do ręki i przy pomocy okrągłej tarczy z miejscami na palec przy każdej cyfrze wybrałem numer do sekretariatu szkoły. Przedstawiłem się i spytałem się o moje wyniki. Ku mojemu zaskoczeniu okazało się, iż jestem 33 na liście, przeszedłem dalej, a w dniu jutrzejszym mam wstawić się u szkolnego psychologa o godzinie 9:00. Byłem zszokowany powiem Wam szczerze! Z jednej strony euforia, z drugiej strony lęk przed nieznanym. Poza tym nie wiedziałem jak uwierzyć w ten szczęśliwy zbieg okoliczności. Obiad jadłem w okolicach godziny 14, sekretariat otwarty do 15:30. Wystarczyłoby wpaść na pomysł wykonania telefonu półtorej godziny później i byłoby po tzw. „ptakach”. W dniu następnym nie zjawiłbym się w szkole na badaniach i życie potoczyłoby się zupełnie inaczej.</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" src="images/50000466_2148276308551806_3672849508036771840_n.jpg" alt="50000466 2148276308551806 3672849508036771840 n" width="308" height="169" style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" /></p>
<p style="text-align: justify;">Okej! Poszedł fart, jakich wiele w moim kolorowym niczym me tatuaże życiu. Zacząłem się zastanawiać dlaczego nie dostałem żadnego powiadomienia… Podałem zły numer telefonu, pomyliłem adres, pani w sekretariacie źle zaadresowała kopertę i nie doszła do mnie. Czy po prostu, byłem przeznaczony do rekrutacyjnej utylizacji na rzecz jakiegoś plecaka z tatusiem czy innym wujaszkiem postawionym na wyższym stanowisku. Tego się nigdy nie dowiem, chociaż tak na prawdę w ogóle mnie to nie interesuje.</p>
<p style="text-align: justify;">Pociąg do Warszawy miałem za mniej niż 12 godzin, trzeba się ogarniać. Cyk cy ryk cyk i jestem spakowany, strawa zjedzona, buziak dla mamusi i lecimy na dworzec. Pociąg o 1.00 w nocy, w Warszawie byłem około 6, chwila zwiedzania bojem i jestem w SGSP. Odebrałem papiery i zaczynamy zabawę. Psycholog na początek, a co u niego? Różnego rodzaju branżowe testy, po których następuje rozmowa, a na niej standardowe pytania: dlaczego chcesz zostać strażakiem, jakie są twoje wady i zalety, złe i dobre cechy, jak radzisz sobie z sytuacjami stresowymi, czy zdarza Ci się krzyczeć na ludzi. Pamiętam dwa ciekawe pytania pani psycholog, jedno to jakim zwierzęciem chciałbyś być i dlaczego: odpowiedziałem, że jakimś wielkim ptakiem (dla mnie synonim wolności), mógłbym być albatrosem ze względu na największą powierzchnię, rozstaw skrzydeł oraz przepiękne widoki podczas dnia pracy.</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" src="images/50751087_2241478706109264_8609035582875631616_n.jpg" alt="50751087 2241478706109264 8609035582875631616 n" width="377" height="251" style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" /></p>
<p style="text-align: justify;">Powiem krótko wiedziałem od razu, iż wpadłem w jej łaski. Psycholog zaliczony i co dalej? Do odwiedzenia rzesza lekarzy specjalistów: neurolog, okulista, laryngolog, ortopeda, psychiatra i kardiolog. Tego samego dnia pojechałem do szpitala MSWiA chcąc kontynuować badania. Okazało się, iż badań nie zrobię w ciągu jednego dnia, lecz potrwa to o wiele dłużej. Pierwszy wolny termin był w dniu następny z samego rana u lekarza kardiologa, więc miałem czas na ogarnięcie pięciogwiazdkowej kwatery w hotelu robotniczym „Orzeł”. Wstałem z samego rana, pojechałem do szpitala, oddałem krew oraz mocz i udałem się na umówioną wizytę do specjalisty od serducha. Zapukałem do drzwi, wszedłem do środka i zobaczyłem pana lekarza. Mężczyzna około lat 60, twarz spuchnięta koloru różowo-fioletowego, nos jak purchawa. Ogólne pierwsze wrażenie: resortowy lekarzyna, który najlepsze lata kariery miał za komuny, wygląd zewnętrzny i zapach świadczył o problemie z alkoholem. Mówię do siebie „będzie grubo” i co? Nie myliłem się. Pan kardiolog spojrzał na mnie spod byka, wziął papiery, totalnie mnie ignorując. Mówił coś, nie patrząc mi w oczy, wyciągnął stetoskop, przyłożył go do klatki piersiowej nie każąc ściągać bluzki. Mruknął coś pod nosem, usłyszałem mniej więcej: „ szzyyy czyyy pyy serca, do służby się pan nie nadaje”.</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" src="images/48418992_1410738215727555_7568503734498492416_n.jpg" alt="48418992 1410738215727555 7568503734498492416 n" width="318" height="239" style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" /></p>
<p style="text-align: justify;">Nie zrobił ze mną żadnego wywiadu ani nawet nie skierował na EKG. Zamurowało mnie, ścisk w gardle, gruczoły łzowe zaczęły się zaciskać, moje życie w sekundę legło w gruzach. Patrzę co się dzieje, a dziadu bierze do ręki długopis i zaczyna coś pisać w moich dokumentach. Jak zobaczyłem co robi, to wziąłem mu z biurka swoje papiery, powiedziałem w afekcie kilka kolokwializmów i wybiegłem ze szpitala. Byłem strasznie wydygany, bo nie mogłem uzmysłowić sobie co tu się przed chwilą stało. Czy ja na prawdę jestem chory, czy na prawdę ktoś chce się mnie pozbyć i wstawić na moje miejsce kogoś z listy rezerwowych. Dziad dostał cynk, żeby odsiać parę osób, bo ten mniej zdolny ale „lepiej” urodzony czeka na swoją kolej. Byłem skonfundowany, ale nie poddałem się i jechałem z życiem dalej.</p>
<p style="text-align: justify;">Coś tam zmyśliłem, kartę nową dostałem i poszedłem do kardiologa w innej placówce MSWiA. Tam zapisałem się do pani doktor na następny dzień. Powiem Wam, iż żyłem wtedy z duszą na ramieniu. Jedna z dłuższych dób w życiu, ale chyba Was to nie dziwi. Ciężko było mi wtedy usnąć ale w końcu się udało i po nerwowej nocce byłem co raz bliżej godziny zero. Nastał poranek ,ruszyłem do kolejnego szpitala. Na miejsce przybyłem pół godziny przed czasem i byłem pierwszy w kolejce. Na umówioną godzinę, bez żadnego spóźnienia do środka weszła pani doktor prosząc mnie kulturalnie bym wszedł. Zrobiła ze mną wywiad, sprawdziła ciśnienie i powiedziała jedno: musi być pan delikatnie zdenerwowany, bo ciśnienie jest nieco podwyższone. Wysłała mnie na EKG, wróciłem z badaniami i co się okazało?! Jak myślicie?! Zdrowy jak koń, ogier zdolny do służby powiedziała do mnie z uśmiechem! Powiedziałem jej wtedy o sytuacji z dnia poprzedniego. Pani kardiolog powiedziała do mnie wtedy, cytuje z pamięci: „synku, a ja się dziwiłam, czemu Ty masz ciśnienie podwyższone. Ja się powinnam dziwić dlaczego Ty jeszcze na zawał nie zszedłeś wchodząc do mnie”. Przytuliła mnie i powiedziała, żebym się niczym nie martwił bo jestem okazem zdrowia i na pewno nie będzie problemu z następnymi specjalistami.</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" src="images/50723202_2020826251344702_8428702619219787776_n.jpg" alt="50723202 2020826251344702 8428702619219787776 n" width="375" height="211" style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" /></p>
<p style="text-align: justify;">Bardzo mi to pomogło! Poprawiło samopoczucie oraz dało pewności siebie, której mi strasznie wtedy brakowało. Nie będę się rozpisywał o kolejnych badaniach, bo nic odbiegającego od normy nie wydarzyło się i po prawie tygodniu spędzonym na badaniach, lekarz medycyny pracy stwierdził, iż jestem zdolny do służby!!!! To był dopiero SUKCES!!!! To była EUFORIA!!!! Po tygodniu wróciłem do Kalisza cały, zdrowy i zdolny do podjęcia kolejnego kroku, czyli unitarki w PBL Zamczysko Nowe, które miało się rozpocząć 1 lipca 2005 roku, czyli za dwa dni…</p>



<a href='https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/jhgyhujk.png'><img loading="lazy" width="150" height="150" data-src="https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/jhgyhujk-150x150.png" class="attachment-thumbnail size-thumbnail" alt="" data-srcset="https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/jhgyhujk-150x150.png 150w, https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/jhgyhujk-300x300.png 300w, https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/jhgyhujk-100x100.png 100w" sizes="(max-width: 150px) 100vw, 150px" /></a>
<p>Artykuł <a href="https://strazacki.pl/zostan-strazakiem/zostan-strazakiem-zdrowy-strazak/">Zostań strażakiem &#8211; ZDROWY STRAŻAK</a> pochodzi z serwisu <a href="https://strazacki.pl">Strazacki.pl portal o straży pożarnej</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Zostań strażakiem &#8211; Egzamin prowincjusza!</title>
		<link>https://strazacki.pl/zostan-strazakiem/zostan-strazakiem-egzamin-prowincjusza/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Redakcja / Strażacki.pl]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 21 Dec 2018 10:04:45 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Zostań Strażakiem]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://strazacki.pl/zostan-strazakiem-egzamin-prowincjusza/</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kraj W dzisiejszym odcinku opowiem po krótce jak wyglądały moje przygotowanie do tzw. „sprawnościówki&#8221; w Szkole Głównej Straży Pożarnej. Zacznę od przygotowania kondycyjnego pod testy sprawnościowe w SGSP. Przypomnę Wam, iż urodziłem się w roku 1985, więc objął mnie jeszcze przedgimazjalny system nauczania z tzw. „starą maturą&#8221; i egzaminami wstępnymi na uczelnię. Decyzję o wyborze [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://strazacki.pl/zostan-strazakiem/zostan-strazakiem-egzamin-prowincjusza/">Zostań strażakiem &#8211; Egzamin prowincjusza!</a> pochodzi z serwisu <a href="https://strazacki.pl">Strazacki.pl portal o straży pożarnej</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
	<p class="zoo_city">Kraj</p>
	
	
<p style="text-align: justify;">W dzisiejszym odcinku opowiem po krótce jak wyglądały moje przygotowanie do tzw. „sprawnościówki&#8221; w Szkole Głównej Straży Pożarnej. Zacznę od przygotowania kondycyjnego pod testy sprawnościowe w SGSP. Przypomnę Wam, iż urodziłem się w roku 1985, więc objął mnie jeszcze przedgimazjalny system nauczania z tzw. „starą maturą&#8221; i egzaminami wstępnymi na uczelnię. Decyzję o wyborze uczelni podjąłem w 2002 r.</p>
<p style="text-align: justify;">W moich nastoletnich czasach dostęp do Internetu był bardzo ograniczony i sprowadzał się praktycznie do lokali usługowych zwanych „kafejkami internetowymi&#8221;. Wiązało się to z ograniczonym przesyłem informacji. Wiedzę odnośnie egzaminów wstępnych czerpałem jedynie ze skryptu wydanego przez SGSPj, w którym zawarte były przykładowe zadania egzaminacyjne z lat poprzednich oraz informacje o teście sprawności fizycznej. Doczytałem się wtedy, iż sprawność fizyczna kandydatów mierzona jest podług 3 konkurencji: sprint 50 m, bieg 1000 m oraz podciąganie na drążku. Wydaje się, że to nic wielkiego, ale&#8230;&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;">No właśnie! Teraz są zdecydowanie lepsze warunki by się przygotować. Ale 16 lat temu branża fitness w Polsce była na etapie wczesnego raczkowania. Przedstawię to na płaszczyźnie mojego rodzimego miasta Kalisza: dwie siłownie z wnętrzem o zapachu stajni, brak przestrzeni, zardzewiały sprzęt, „karki&#8221; ćwiczące w klapkach. Poza tym brak wiedzy i źródeł, z których 15 latek może dowiedzieć się jak i od czego zacząć trening siłowy. W dzisiejszych czasach jest dużo, dużo łatwiej. Mam nadzieję, iż oddaje to w pełni powagę sytuacji o braku możliwości profesjonalnego podejścia do tematu kilkanaście lat temu.&nbsp;</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" src="images/40297210_1328465293954848_3193019468284428288_n.jpg" alt="jak zostać strazakiem " width="333" height="328" style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" /></p>
<p style="text-align: justify;">Zacząłem od rozpoznania poszczególnych konkurencji sprawnościowych, pod względem metod treningowych. Lecimy po kolei! Sprint 50 m &#8211; konkurencja szybkościowa, w której kluczowe znaczenie ma siła nóg, elastyczność, gibkość i koordynacja itp. Do szlifowania tego elementu wykorzystałem ćwiczenia, które poznałem podczas treningów koszykówki w kaliskim technikum budowlanym. Nic skomplikowanego, wszystko z użyciem własnego ciężaru ciała: przysiady, wykroki, skoki, wskoki i przeskoki, skipy, krokodylki, biegi wahadłowe, slalomem, po kopercie itp. Kolejna konkurencja, czyli bieg na 1000m, w którym bazujemy na kondycji i wydolności. Jak sobie z tym poradziłem? W sposób wyjątkowo chałupniczy: przez 3 lata każdego wieczora, poza sobotą i niedzielą robiłem kółko o dystansie około 4 km. Wybiegałem się do takiego poziomu, iż tydzień przed egzaminami wstępnymi przebiegłem 1km na stadionie miejskim w czasie 3:00. Była to moja „życiówka&#8221;, już nigdy więcej nie byłem w stanie powtórzyć tego wyniku. Zostało nam podciąganie, czyli ówczesna pięta Achillesa młodego Padre. Jedyną formą treningu do tej konkurencji, było podciąganie na drążku, który miałem zlokalizowany w miejscu Wam dobrze znanym, tj. futryna drzwi. Po dwóch latach „treningu&#8221; byłem w stanie wykonać jedynie 10 powtórzeń. Przez ostatni rok podniosłem mój rekord do 12 ruchów. Nie wiedziałem co jest powodem stagnacji i byłem tym faktem strasznie zirytowany, iż nie poradzę sobie z tak marnym wynikiem podczas testu. Teraz jestem starszy o 16 lat i dużo mądrzejszy. Wtedy nie wiedziałem co to jest regeneracja, przetrenowanie, zbilansowanie treningu i inne podstawy. Myślałem, że więcej i częściej znaczy lepiej. Tak niestety nie jest!&nbsp;</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" src="images/40764717_1331666913634686_2234027698575900672_n.jpg" alt="test sprawnościowy " width="352" height="367" style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" /></p>
<p style="text-align: justify;">Jesteśmy już w dniu egzaminów wstępnych w SGSP. Rok 2005, upalny czerwiec, pierwszy raz w życiu przyjechałem do Warszawy prosto z rodzimego Kalisza dzień przed najważniejszymi „zawodami&#8221; w moim życiu, który spędziłem na warszawskich Szczęśliwicach. Nie robiłem jakiś szczególnych wycieczek krajobrazowych poza jedną. Udałem się wtedy do centrum handlowego „Blue City&#8221;. Pierwszy raz w życiu miałem okazję zobaczyć tego typu budynek. Byłem pod mega wrażeniem wielkości tego obiektu i mnogości sklepów pod jednym dużym dachem. Konsumpcjonizm w tamtych czasach nie był na takim poziomie jak obecnie. Zakupy w Kaliszu robiło się na bazarkach albo w pojedynczo zlokalizowanych sklepach z tzw. firmową odzieżą. Wtedy stołeczne&nbsp;&nbsp;w wolnym tłumaczeniu „Niebieskie Miasto&#8221; omamiło mnie do tego stopnia, iż łaziłem po tym molochu z wybałuszonymi oczyma przez dobre 8 godzin. Wydaje mi się bardzo zabawne, gdyż obecnie wchodząc do jakiegokolwiek centrum handlowego mam już dosyć po 8 minutach. No cóż.. Czasy się zmieniają&#8230; A my dojrzewamy i mądrzejemy.&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;">Po wczesnej pobudce udałem się wraz z moim papą na ulicę Słowackiego. Numer budynku to 52/54, czyli dobrze Wam znana Szkoła Główna Służby Pożarniczej, marzenie nie jednego fanatyka pożarnictwa. Jak wszedłem do środka i zobaczyłem listy startowe to dostałem ciężkiego szoku. Moje nazwisko zaczynające się na literę „M&#8221; znajdowało się na pozycji z numerem dziewięćset którymś. Kandydatów było grubo ponad 1000, miejsc 90. Zaczynamy od sprawnościówki. Jak doszedłem do sali gimnastycznej do dostałem załamania nerwowego! Okazało się, iż test sprawności fizycznej jest przeprowadzany w formie toru przeszkód, a nie jak w przestudiowanym przeze mnie skrypcie trzy lata temu (sprint, 1 km i podciąganie). Pomyślałem: już po mnie! Motywacja spadła mi do poziomu zero i marzyłem o ucieczce. Chciałem po prostu jak najszybciej ewakuować się z terenu szkoły. Gdy zostałem wywołany na pozycję startową, myślałem tylko o tym, żeby jak najszybciej dobiec do mety i wyjść z sali. Gdy usłyszałem sygnał startowy, adrenalina sięgnęła zenitu! Poszedł tryb turbo! Motor w nogach został załączony! Pokonywanie toru dłużyło mi się do tego stopnia, iż wydało mi się, że pokonywanie przeszkód zajmowało mi kilka dobrych minut! Gdy przebiegłem linie mety, na cyferblacie zobaczyłem wynik 42 sekundy i pozostałe dwie cyfry po przecinku! Limit czasowy 44 sekundy!! Pełen sukces! Byłem podekscytowany! Doszło do mnie, że w przypadku poprzedniego egzaminu sprawnościowego, mógłby nie przejść dalej z marnymi 12 podciągnięciami jako rekord życiowy! Kondycję miałem na wysokim poziomie, ale bankowo poległbym na drążku! Fart? Szczęśliwe zrządzenie losu? Jak zwał, tak zwał, ale jedno jest pewne! Mam atrybut dziecka urodzonego w przysłowiowym czepku. Mój życiowy fart pomógł mi już nie raz!&nbsp;</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" src="images/42922265_1352387751562602_2294244531635224576_n.jpg" alt="Zostań strażakiem " width="359" height="269" style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" /></p>
<p style="text-align: justify;">Moja wiara w siebie i klasyczna podpałeczka nie trwała długo. Doszło do mnie, iż test sprawnościowy to dopiero początek, teraz kolej na matematykę, fizykę i język angielski. Znowu pomyślałem o okazałej liście kandydatów i się totalnie zdemotywowałem. Nie będę Was oszukiwał i pisał, iż byłem pewny siebie i naładowany tak pozytywną energią, iż świat stanął przede mną otworem. Wręcz przeciwnie! Sport to moja mocna strona, ale do testów wiedzy przygotowywałem się sam, chodząc do szkoły średniej o strasznie niskim poziomie nauczania, szczególnie przedmiotów ścisłych. Więc czekał mnie kolejny dzień egzaminów do SGSP. Wstałem rano zestresowany i poszedłem na uczelnię bez totalnej wiary w siebie. Chciałem po prostu odbębnić jak najszybciej co do mnie należy, iść na Dworzec Centralny i kupić czym prędzej bilet do Kalisza.&nbsp;</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" src="images/48422804_2206529189399460_9072496986866843648_n.jpg" alt="48422804 2206529189399460 9072496986866843648 n" width="385" height="256" style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" /></p>
<p style="text-align: justify;">Zarówno na matematyce jak i fizyce byłem w stanie rozwiązać od początku do końca mniej niż połowę zadań, w pozostałych musiałem kombinować używając dedukcji i intuicji przedmiotowo ścisłej! Po ogłoszeniu wyników okazało się, iż znajdowałem się na 33 pozycji! Byłem totalnie zaskoczony zaistniałym faktem! Mimo niesprzyjających warunków walczyłem do końca, nie poddałem się! Moja dewiza albo zero, albo jeden przełożyła się na największy sukces jak osiągnąłem w życiu do tej pory!&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;">Na koniec dwa morały płynące z mojej opowieści! PRIMO &#8211; uczyć się warto! Jak Ci na czymś zależy to jedziesz do oporu nie poddajesz się! Nie można patrzeć na niesprzyjające warunku, lecz na cel który nam przyświeca! SECUNDO &#8211; sport to zdrowie! Nie narzekaj na brak sprzętu, na to, iż siłownia jest daleko, a na dworze jest zimno! Bierz się po prostu do roboty! Konkurencje na testach sprawnościowych we wszystkich rodzajach naborów nie są skomplikowane jak łyżwiarstwo figurowe czy pływanie synchroniczne! 3 proste konkurencje do zaliczenia, których potrzebujesz jedynie strój sportowy, buty, drążek i płaską przestrzeń do biegania! Plan treningowy można ułożyć bazując na najprostszych ćwiczeniach z użyciem własnego ciężaru ciała. Minimalizm w tym, jak i w wielu innych przypadkach jest kluczem do sukcesu.&nbsp;</p>
<p style="text-align: center;"><img decoding="async" src="images/48392393_591653384604295_8231052579354705920_n.jpg" alt="48392393 591653384604295 8231052579354705920 n" /></p>
<p style="text-align: justify;">Wiem co mówię! Od 2010 jestem trenerem, przerobiłem dziesiątki różnorakich przypadków oraz celów treningowych. Od roku jednak zacząłem specjalizować się już stricte w przygotowaniu kondycyjnym do naboru w PSP. Istotą jest prostota indywidualnie dobranego treningu, regularność, pokora, wola walki i upór MANIAKA w dążeniu do postawionych celów!! Do pracy rodacy! Samo się nie zrobi!&nbsp;&nbsp;</p>



<a href='https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/46804336_1390017801132930_8376412393118367744_n.jpg'><img loading="lazy" width="150" height="150" data-src="https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/46804336_1390017801132930_8376412393118367744_n-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail size-thumbnail" alt="" data-srcset="https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/46804336_1390017801132930_8376412393118367744_n-150x150.jpg 150w, https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/46804336_1390017801132930_8376412393118367744_n-300x300.jpg 300w, https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/46804336_1390017801132930_8376412393118367744_n-100x100.jpg 100w" sizes="(max-width: 150px) 100vw, 150px" /></a>
<p>Artykuł <a href="https://strazacki.pl/zostan-strazakiem/zostan-strazakiem-egzamin-prowincjusza/">Zostań strażakiem &#8211; Egzamin prowincjusza!</a> pochodzi z serwisu <a href="https://strazacki.pl">Strazacki.pl portal o straży pożarnej</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Zostań strażakiem &#8211; Miłość od pierwszego sygnału!</title>
		<link>https://strazacki.pl/zostan-strazakiem/zostan-strazakiem-milosc-od-pierwszego-sygnalu/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Redakcja / Strażacki.pl]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 06 Dec 2018 14:11:25 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Zostań Strażakiem]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://strazacki.pl/zostan-strazakiem-milosc-od-pierwszego-sygnalu/</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kraj SIEMANECZKO! Witam w naszej pożarniczej serii. Przebrnęliśmy już przez wczesne dzieciństwo, przedszkole oraz podstawówkę. Wiecie już jak wyglądały moje niełatwe sportowe początki. Mimo niepowodzeń nie poddałem się, a fascynacja ogólnie pojętą kulturą fizyczną została do dziś. W dzisiejszym odcinku opowiem jak doszło do pojawienia się w mojej głowie hasła „ZOSTAŃ STRAŻAKIEM&#8221;, które przerodziło się [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://strazacki.pl/zostan-strazakiem/zostan-strazakiem-milosc-od-pierwszego-sygnalu/">Zostań strażakiem &#8211; Miłość od pierwszego sygnału!</a> pochodzi z serwisu <a href="https://strazacki.pl">Strazacki.pl portal o straży pożarnej</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
	<p class="zoo_city">Kraj</p>
	
	
<p class="m_2317803482800103576m_3383499243876650042gmail-p1" style="text-align: justify;"><span class="m_2317803482800103576m_3383499243876650042gmail-s1">SIEMANECZKO!<span class="m_2317803482800103576m_3383499243876650042gmail-Apple-converted-space"></span></span></p>
<p class="m_2317803482800103576m_3383499243876650042gmail-p2" style="text-align: justify;"><span class="m_2317803482800103576m_3383499243876650042gmail-s2"><span class="m_2317803482800103576m_3383499243876650042gmail-Apple-tab-span"> </span></span><span class="m_2317803482800103576m_3383499243876650042gmail-s3">Witam w naszej pożarniczej serii. Przebrnęliśmy już przez wczesne dzieciństwo, przedszkole oraz podstawówkę. Wiecie już jak wyglądały moje niełatwe sportowe początki. Mimo niepowodzeń nie poddałem się, a fascynacja ogólnie pojętą kulturą fizyczną została do dziś. W dzisiejszym odcinku opowiem jak doszło do pojawienia się w mojej głowie hasła „ZOSTAŃ STRAŻAKIEM&#8221;, które przerodziło się w marzenie o Szkole Głównej Służby Pożarniczej.</span></p>
<p class="m_2317803482800103576m_3383499243876650042gmail-p3" style="text-align: justify;"><span class="m_2317803482800103576m_3383499243876650042gmail-s1"><span class="m_2317803482800103576m_3383499243876650042gmail-Apple-tab-span"> </span>W 2000 roku ukończyłem Szkołę Podstawową nr 18 im. Janusza Kusocińskiego w Kaliszu. Jestem na tyle wiekowy, iż załapałem się jeszcze na „stary&#8221; system nauczania, czyli 8 klas podstawówki, po niej 4 lub 5 letnia szkoła średnia, ewentualnie 3 letnia „zawodówka&#8221;. Mój wybór odnośnie dalszej edukacji padł na Technikum Budowlane w Kaliszu,w specjalności dokumentacja budowlana. Nie jestem w stanie przypomnieć sobie do dziś, dlaczego podjąłem taką decyzję. Może chciałem zostać światowej sławy architektem&#8230; Albo mistrzem świata i okolic w ładowaniu taczki jednoosiowej workami z cementem.. Nie wiem, na prawdę nie wiem, o co mi wtedy chodziło z tą całą budowlanką. Powiem szczerze, iż ten wybór narobił strasznych komplikacji w mojej drodze do wymarzonej SGSP przy okazji hartując ducha i podnosząc wolę walki w spełnianiu marzeń, lecz o tym później.<span class="m_2317803482800103576m_3383499243876650042gmail-Apple-converted-space"></span></span></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" src="images/47574153_201349454135011_1012676653295337472_n.jpg" alt="47574153 201349454135011 1012676653295337472 n" width="473" height="350" style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" /></p>
<p class="m_2317803482800103576m_3383499243876650042gmail-p3" style="text-align: justify;"><span class="m_2317803482800103576m_3383499243876650042gmail-s1"><span class="m_2317803482800103576m_3383499243876650042gmail-Apple-tab-span"> </span>Wspomnień z czasów szkoły średniej nie mam za wiele. Poziom nauczania w wybranej przeze mnie szkole, dyplomatycznie rzecz ujmując nie był najwyższych lotów. W przeciwieństwie do skończonej przeze mnie podstawówki, która była jedną z najlepszych na terenie powiatu kaliskiego. 8 klas, w których każda została zwieńczona czerwonym paskiem na świadectwie dała solidne podwaliny do nygustwa w pierwszych klasach technikum. Byłem dowodem na spełniającą się przestrogę marszałka Piłsudskiego tym, że &#8220;zwyciężyć i osiąść na laurach to klęska&#8221;. Mózg został tak wytrenowany, iż nie musiałem robić praktycznie nic, poza zaliczaniem listy obecności. Przechodziłem z klasy do klasy mając trójki i czwórki na świadectwie praktycznie bez żadnego intelektualnego wysiłku. Wystarczyło posłuchać trochę nauczyciela i voila; jestem w następnej klasie. Wtedy jeszcze nie zdawałem sobie sprawy, iż łatwo przyznawane oceny nie powinny być powodem do dumy i radości. Satysfakcję powinna sprawiać przyswajana wiedza, a nie łatwość zdobywania pozytywnych ocen bez nakładu pracy. Ale wiadomo będąc nastolatkiem ma się przeważnie inne priorytety. Jedynym „plusem dodatnim&#8221;, jak mawiał klasyk, był nadmiar czasu, który poświęcałem na moją sportową zajawkę, którą w tym czasie była koszykówka.</span></p>
<p class="m_2317803482800103576m_3383499243876650042gmail-p3" style="text-align: justify;"><span class="m_2317803482800103576m_3383499243876650042gmail-s1"> Trenowałem w ligowej drużynie młodzików UKS 7 Kalisz oraz w szkolnej reprezentacji. Każdą wolną chwilę spędzałem na grę w „kosza&#8221; na szkolnym boisku, nie bacząc na porę dnia i roku! Jedyną przeszkodą uniemożliwiającą grę był śnieg i deszcz. A poza tym „basketball eveyday&#8221;! Zdajcie sobie sprawę, iż w latach mojej młodości, frekwencja na boiskach była znacznie większa niż obecnie. Często bywało tak, iż trzeba było czekać kilka dobrych godzin, aż grupki osiedlowych starszyzn plemiennych skończą grać i zostawią wolną przestrzeń na betonowym boisku. Nie to co teraz. Orlików od groma, a dzieciaki zamiast korzystać ze sportowych dobrodziejstw, spędzają czas gapiąc się w telefon lub ekran komputera. Smutne jest to, że dzisiaj większość ludzi uprawiających sport na dworze jest w podobnym wieku do mojego&#8230; Lub jeszcze starszym&#8230; Cywilizacyjny rozwój, no cóż&#8230;</span></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" src="images/47681005_206398090275586_3942388336840146944_n.jpg" alt="47681005 206398090275586 3942388336840146944 n" width="480" height="378" style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" /></p>
<p class="m_2317803482800103576m_3383499243876650042gmail-p3" style="text-align: justify;"><span class="m_2317803482800103576m_3383499243876650042gmail-s1"><span class="m_2317803482800103576m_3383499243876650042gmail-Apple-tab-span"> </span>Wszystko zaczęło się w dzień wiosny 2002 roku, kiedy to owczym pędem dałem tzw. „dyla&#8221; z lekcji. Wykazałem się jednak swego rodzaju indywidualizmem, gdyż nie poszedłem na wspólne klasowe piwko okraszone „śmiesznymi papieroskami&#8221;, bojąc się konsekwencji sokolego oka i nosa mojej kochanej mamusi. Zachowałem zimną krew i prewencyjnie podpiąłem się pod wycieczkę szkolną klasy mojego ziomeczka z rodzimego liceum. Domyślacie się już dokąd zmierzała ta zorganizowana eskapada?! Myślę, że tak!!</span></p>
<p class="m_2317803482800103576m_3383499243876650042gmail-p3" style="text-align: justify;"><span class="m_2317803482800103576m_3383499243876650042gmail-s1"> Mianowicie celem podróży była Jednostka Ratowniczo-Gaśnicza nr 1 w Kaliszu. Był to mój pierwszy kontakt ze strażą pożarną i w sumie jedyny do czasów podchorążackich w SGSP. Jednak zrobił na mnie tak ogromne wrażenie, że skutki odczuwam po dziś dzień!! Wystarczyło wejście przez próg garażu, wielkie czerwone samochody pożarnicze, strażacy dookoła nich z kosmicznym dla mnie sprzętem. Po prostu ogień bez udziału ognia!! Etos strażaka w moich oczach wyolbrzymiał jeszcze bardziej! Co dalej?! Próbny wyjazd alarmowy, dźwięk syren, niebieskie błyski, strażacy zjeżdżający po rurze!! Szok!! Zakochałem się od pierwszego sygnału alarmowego! Ale to nie wszystko! Poszliśmy na pierwsze piątro, gdzie znajdowały się pomieszczenia socjalne oraz kuchnia!! To przelało moją pożarniczą czarę goryczy. Kaliscy strażacy wspólnymi siłami robią obiad! Jeden tłucze schabowe, inni obierają ziemniaki, trzeci ściera marchewkę, do tego koleżeńska atmosfera i „beka&#8221; z byle czego!! To mi najbardziej utkwiło w pamięci!! Atmosfera niczym na półkoloniach letnich o profilu pożarniczym. Strażackie livin&#8217; la vida loca!! Klamka zapadła!! „ZOSTAŃ STRAŻAKIEM&#8221;, to pojawiło się w mojej nastoletniej głowie!! Od razu ciekawski Dawidek zaczął wypytywać obecnych pożarników, co należy zrobić aby wstąpić w szeregi PSP. Co usłyszałem? Skończ szkołę średnią, rób kursy, ćwicz do testów sprawnościowych. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, iż w ramach PSP istnieją takie instytucje jak Szkoły Aspirantów czy SGSP. Dla mnie straż była tożsama z remizą, w której wtedy byłem i z niczym innym.<span class="m_2317803482800103576m_3383499243876650042gmail-Apple-converted-space"></span></span></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" src="images/47575231_1419529461513210_4571647169357938688_n.jpg" alt="47575231 1419529461513210 4571647169357938688 n" width="452" height="339" style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" /></p>
<div class="quoted-text" style="text-align: justify;">
<p class="m_2317803482800103576m_3383499243876650042gmail-p3"><span class="m_2317803482800103576m_3383499243876650042gmail-s1"><span class="m_2317803482800103576m_3383499243876650042gmail-Apple-tab-span"> </span>Pamiętna wiosna minęła, po niej nastało lato i zaczęły się wakacje, podczas których miłość do straży przehibernowała do września 2002. Wraz z rozpoczęciem roku szkolnego postanowiłem zacząć robić coś konstruktywnego. Początek 3 klasy wiązał się z półmetkiem edukacji w technikum. Doszedłem ostatecznie do wniosku, iż kariera budowlańca nie jest mi pisana. Postanowiłem zapisać się na pierwszy kurs, który przybliży mnie do mojego wymarzonego zawodu. Padło na ratownika WOPR. W dalszej perspektywie był kurs nurkowania oraz wysokościowy. Pod koniec starań o tytuł ratownika<span class="m_2317803482800103576m_3383499243876650042gmail-Apple-converted-space">&nbsp;&nbsp;</span>wodnego dostałem jedno zasadnicze pytanie od mojej mamusi &#8211; nauczycielki, późniejszej Pani dyrektor. Mianowicie, czy nie chciałbym spróbować sił na studiach pożarniczych, które mieszczą się w stolicy. Wtedy pierwszy raz usłyszałem o elitarnej Szkole Głównej Służby Pożarniczej z siedzibą w Warszawie. Mama zachęcała mówiąc o tytule naukowym inżyniera pożarnictwa, z możliwością uzyskania magistra. Poza tym ukończenie szkoły wiązało się z katapultą zawodową gwarantującą bezpośredni skok do korpusu oficerskiego w stopniu młodszego kapitana. Bez dłuższego zastanawiania, z pełną podjarką powiedziałem niesakramentalne TAK!<span class="m_2317803482800103576m_3383499243876650042gmail-Apple-converted-space"></span></span></p>
<p>Radość i euforia z dokonanego wyboru uczelni trwała jednak do czasu. Na mikołajki roku 2002 dostałem od mamy skrypt z zadaniami egzaminacyjnymi z 5 poprzednich lat do SGSP (matematyka, fizyka, język obcy). Byłem ostatnim rocznikiem, który pisał egzaminy wstępne na studiach. W roku następnym rekrutacja była prowadzona już bezpośrednio z wyników maturalnych. Gdy otworzyłem książkę z przykładowymi zadaniami doznałem załamania nerwowego. Okazało się, iż z 200 przykładowych zadań z przedmiotów ścisłych, jestem w stanie rozwiązać 3-4 pozycje. Masakra, półmetek szkoły, a ja jestem w czarnej, edukacyjnej dziurze!!! Czułem się niczym ptak, któremu podcięto skrzydła i ograniczono wolność. Łatwo przyznawane ocenki przestały już mnie cieszyć.. Zaczęły mnie irytować. Szukałem rozwiązania wyjścia z tej beznadziejnej sytuacji. Wpadłem na pewien oryginalny pomysł. Zapytałem mamy czy jest możliwe przeniesienie z 3 klasy technikum do 1 klasy liceum ogólnokształcącego. Zależało mi na ponownym starcie z poziomu zero w najlepszym kaliskim LO o profilu matematyczno-fizycznym. Po zasięgnięciu opinii ludzi z „branży&#8221; okazało się, iż przepisy tego nie zabraniają. Byłem zdecydowany na podjęcie tego kroku. Pojawiła się w końcu iskierka nadziei, która jednak szybko zgasła. Okazało się, iż nie jest możliwe rozpoczęcie nauki w 1 klasie liceum, gdyż nie jestem absolwentem gimnazjum, lecz ośmioletniej podstawówki. Różnica programowa nie do przejścia, załamka numer dwa, która trwała do nowego roku 2003.<span class="m_2317803482800103576m_3383499243876650042gmail-Apple-converted-space"></span></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" src="images/47574486_349503402293914_1730442576961470464_n.jpg" alt="47574486 349503402293914 1730442576961470464 n" width="407" height="723" style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" /></p>
</div>
<p class="m_2317803482800103576m_3383499243876650042gmail-p3" style="text-align: justify;"><span class="m_2317803482800103576m_3383499243876650042gmail-s1"><span class="m_2317803482800103576m_3383499243876650042gmail-Apple-tab-span"> </span>Albo zero, albo jeden.. Albo wszystko, albo nic.. To moje dewizy życiowe, które narzuciło mi właśnie&#8230; życie! Nie polecam, bo w tym zero-jedynkowym świecie są huśtawki nastrojów od euforii do załamki. A życie to walka a najmniejszy sukces, a więc i odcienie szarości, nie zaś codzienny puchar zdobywców pucharów. Oświata mi nie sprzyjała, więc postanowiłem zabrać się za edukację na własną rękę. Od mojego starszego kolegi, ówczesnego studenta informatyki, absolwenta wspomnianego wyżej liceum dostałem w użytkowanie, wyjęty z piwnicy zakurzony karton wiedzy. Co było w środku? Zeszyty, podręczniki, zbiory zadań oraz ćwiczenia z matematyki i fizyki. Wraz z przekazaniem cennego naukowego mienia, rozpocząłem dwu i pół letni maraton nauk ścisłych. Gdy kończyły się lekcje w szkole, koledzy wychodzili na dwór, a ja po powrocie do domu zasiadałem na nowo do nauki. Siedziałem i ryłem do późnych godzin nocnych. W weekendy wstawałem z samego rana i orałem do obiadu. Tesla, Pascal, Clapeyron, Gay &#8211; Lussaca, Stefan &#8211; Boltzman &#8211; to byli moi najbliżsi kumple w drugiej połowie szkoły średniej.&nbsp;<span class="m_2317803482800103576m_3383499243876650042gmail-Apple-converted-space">&nbsp;&nbsp;</span>Spędzałem z nimi najwięcej wolnego czasu. Miałem dosyć tych wszystkich praw, wzorów fizycznych, równań matematycznych. Nauka nie sprawiała mi żadnej przyjemności i nie dawała bieżącej satysfakcji. Robiłem to z przymusu, który sam sobie narzuciłem!! Priorytetem był jeden, konkretny cel: Szkoła Główna Służby Pożarniczej. Gdy miałem chwile zwątpienia, myślałem o niej, o straży, o strażakach których widziałem na wycieczce szkolnej. To była moja ładowarka akumulatorów i największa motywacja. Czy było warto się męczyć? Spędzać wolny czas inaczej niż wszyscy? Z perspektywy czasu stwierdzam bez zastanowienia, że tak!! Osiągnąłem zamierzony cel i to dzięki nauce. To właśnie wiedza pozwoliła mi spełnić marzenie o zostaniu strażakiem.<span class="m_2317803482800103576m_3383499243876650042gmail-Apple-converted-space">&nbsp;&nbsp;</span></span></p>
<p class="m_2317803482800103576m_3383499243876650042gmail-p3" style="text-align: justify;"><span class="m_2317803482800103576m_3383499243876650042gmail-s1">Poza doraźną korzyścią, którą osiągnąłem, wytrenowałem również analityczne umiejętności, które przydają się w wielu sytuacjach, o których bym wcześniej nawet nie pomyślał. Chociażby umiejętność czytania algorytmów portali społecznościowych takich jak FaceBook czy Instagram. Wstawianie postów, pisanie hasztagów, oznaczanie, udostępnianie, zasięgi i inne. To wszystko jest ze sobą powiązane niczym w grze logicznej. Sami dobrze widzicie ile zależności występuje w przykładowych social media. Czy było by mi tak łatwo bez zdobytej wiedzy i umiejętności z zakresu przedmiotów ścisłych?? Jestem pewny, że nie!! Morał na koniec z tej historii jest prosty i zwięzły: UCZYĆ SIĘ WARTO!!<span class="m_2317803482800103576m_3383499243876650042gmail-Apple-converted-space"></span></span></p>



<a href='https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/47575231_1419529461513210_4571647169357938688_n.jpg'><img loading="lazy" width="150" height="150" data-src="https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/47575231_1419529461513210_4571647169357938688_n-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail size-thumbnail" alt="" data-srcset="https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/47575231_1419529461513210_4571647169357938688_n-150x150.jpg 150w, https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/47575231_1419529461513210_4571647169357938688_n-300x300.jpg 300w, https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/47575231_1419529461513210_4571647169357938688_n-100x100.jpg 100w" sizes="(max-width: 150px) 100vw, 150px" /></a>
<p>Artykuł <a href="https://strazacki.pl/zostan-strazakiem/zostan-strazakiem-milosc-od-pierwszego-sygnalu/">Zostań strażakiem &#8211; Miłość od pierwszego sygnału!</a> pochodzi z serwisu <a href="https://strazacki.pl">Strazacki.pl portal o straży pożarnej</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Zostań strażakiem &#8211; &#8220;Nie Baggio, nie Kasparow, ale strażak&#8221;</title>
		<link>https://strazacki.pl/zostan-strazakiem/zostan-strazakiem-nie-baggio-nie-kasparow-ale-strazak/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Redakcja / Strażacki.pl]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 22 Nov 2018 12:37:48 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Zostań Strażakiem]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://strazacki.pl/zostan-strazakiem-nie-baggio-nie-kasparow-ale-strazak/</guid>

					<description><![CDATA[<p>Siemanko! Witam w naszej pożarniczej serii. Za nami prolog oraz akt pierwszy, w którym opowiedziałem o swojej historii delikatnie okraszonej pożarnictwem z czasów dziecięcych i przedszkolnych. Teraz czas na podstawówkę i szkołę średnią. Motywem przewodnim dzisiejszego odcinka będzie aktywność fizyczność, bo jak dobrze wszystkim wiadomo „SPORT TO ZDROWIE” ! Zdaję sobie sprawę, iż nie możecie [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://strazacki.pl/zostan-strazakiem/zostan-strazakiem-nie-baggio-nie-kasparow-ale-strazak/">Zostań strażakiem &#8211; &#8220;Nie Baggio, nie Kasparow, ale strażak&#8221;</a> pochodzi z serwisu <a href="https://strazacki.pl">Strazacki.pl portal o straży pożarnej</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
	<p class="zoo_city"></p>
	
	
<p style="text-align: justify;">Siemanko!</p>
<p style="text-align: justify;">Witam w naszej pożarniczej serii. Za nami prolog oraz akt pierwszy, w którym opowiedziałem o swojej historii delikatnie okraszonej pożarnictwem z czasów dziecięcych i przedszkolnych. Teraz czas na podstawówkę i szkołę średnią. Motywem przewodnim dzisiejszego odcinka będzie aktywność fizyczność, bo jak dobrze wszystkim wiadomo „SPORT TO ZDROWIE” !</p>
<p style="text-align: justify;">Zdaję sobie sprawę, iż nie możecie doczekać się pożarniczych perełek w moich opowiastkach. Na wszystko przyjdzie czas, lecz póki co musicie uzbroić się w cierpliwość i czekać na finał. Jestem jednym z Was i zależy mi na tym, abyście poznali cały kontekst mojej pożarniczej ścieżki, wyciągając wszystko co dobre, motywujące i pomocne w osiągnięciu swojego wymarzonego celu. Domniemam, iż znaczna część z Was marzy przede wszystkim o jednym! Wiadomo, żeby ziścić przewodnie hasło ogólnopolskiego projektu „ZOSTAŃ STRAŻAKIEM”.</p>
<p style="text-align: justify;">Nie sprzedam Wam gotowej recepty na sukces oraz nie napiszę uniwersalnego planu treningowego, który przygotuje każdego z Was do naboru. Nie mam magicznej różdżki! Dobrze wiadomo, iż recepta i plan jest kwestią indywidualną, zależną od jednostki. Tego nie jestem w stanie ogarnąć, nawet jakbym bardzo chciał. Ale jestem w stanie przekazać Wam wartości uniwersalne, które pomogą każdemu. Siła woli, upartość przysłowiowego osła, dyscyplina, samozaparcie i takie tam…</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" src="images/fb2.jpg" alt="fb2" width="478" height="358" style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" /></p>
<p style="text-align: justify;">Dobry strażak to sprawny strażak, tak więc czas start i zaczynamy. Nie zaskoczy Was informacja, iż od najmłodszych lat cechowała mnie nadpobudliwość, którą wyładowywałem w najzdrowszy możliwy sposób, czyli poprzez aktywność fizyczną. Chronologicznie: pełzanie, czołganie, człapanie, bieganie, jazda na rowerku trzy, cztero i dwukołowym jako ostatnim poziomie przedszkolnego doświadczenia. Mając siedem lat przeszedłem nabór w Szkole Podstawowej nr 18 im. Janusza Kusocińskiego w Kaliszu i dostałem się do klasy sportowej o profilu siatkarskim. Niestety kariera siatkarza nie była mi pisana, a jedyne mecze, w których brałem udział odbywały się podczas międzyklasowego turnieju w zbijanego. W czwartej klasie zostałem przeniesiony na profil ogólny, dzięki czemu mogłem się skupić na jakże mało lubianej wtedy przeze mnie nauce. To się udało bo przez całą podstawówkę na świadectwie widoczny był „czerwony pasek”. Mamusiu dziękuje za zdyscyplinowanie tak ciężkiego przypadku wychowawczego jak ja! Gdy by nie Ty, to wolę nie myśleć! Pamiętajcie zatem – kochajcie swoje mamusie, bo nie znacie dnia i godziny kiedy zdacie sobie sprawę ile dla Was dobrego zrobiły! Tyle rodzicielskiego wtrącenia i lecimy dalej!</p>
<p><img decoding="async" src="images/46508556_1994176987361998_5976403557379735552_n.jpg" alt="46508556 1994176987361998 5976403557379735552 n" style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" /></p>
<p style="text-align: justify;">Pamiętam piłkarski mundial z roku 1994 w USA. Finał Brazylia Włochy pamiętam do dziś, mimo iż miałem wtedy 9 lat. Gwiazdą „makaroniarzy” był wtedy mój idol Roberto Baggio, grający w ataku z charakterystyczną kitką z tyłu głowy. Canarinhos wygrali Puchar Świata dopiero w rzutach karnych. Boski Roberto w ostatnim podejściu wykonał strzał, którym mógł strącić gołębia z dachu stadionu i marzenia o tytule legły w gruzach. Głowa małego Dawidka przekierowała dziecięce marzenia na najbardziej popularny sport w Europie i Ameryce Południowej. Zapuściłem blond kiteczkę i wstąpiłem do klubu piłkarskiego Calisia Kalisz. Na jakiej pozycji marzyło mi się granie? Wiadomka! Jak u większości: ATAK!! Jednak z treningu na trening okazywało się, iż szpica nie jest mi najwyraźniej pisana, bo trener przesuwał mnie w kierunku obrony. W końcu wylądowałem w ekipie bramkarzy i pocieszałem się tym, iż będę niczym duński goalkeaper Peter Schmaichel. Po około pół roku na jednym z treningów trener zawołał mnie do swojej kanciapy na słowo. Szedłem do niego strasznie zdenerwowany, nie wiedząc czego mogę się spodziewać. Zapukałem, wszedłem do środka i zestresowany stałem na baczność, czekając na kolej wydarzeń. Kiedy usłyszałem pytanie trenera, strasznie mi ulżyło, gdyż zadał mi jedno zasadnicze pytanie, które brzmiało mniej więcej: „Synku powiedz mi jak u Ciebie z nauką, dobrze się uczysz?”. Na moich ustach pojawił się uśmiech, gdyż doszło do mnie, iż po raz pierwszy będę mógł zabłysnąć wobec kaliskiego Sensei. Jak już wcześniej wspominałem, średnia na moich świadectwach nie schodziła poniżej 5.0, więc ucieszony odpowiedziałem na zadane pytanie: „bardzo dobrze trenerze, co roku mam czerwony pasek na świadectwie”. Trener skwitował krótko i zwięźle: „to Ty się chłopcze lepiej nauką zajmij!”. Rozumiecie to?! Jakiego szoku musiałem doznać, jak szybko i diametralnie zmieniła się sytuacja. Z uśmiechu do tłumionych łez w przeciągu jednej sekundy. No i musiałem zabrać swoje zabawki i wrócić do domu z piłkarskiej piaskownicy. To wydarzenie podcięło mi skrzydła i obrzydziło wszelką możliwą aktywność fizyczną, tym bardziej tą, która odbywa się w grupach.</p>
<p><img decoding="async" src="images/46507592_355262261903374_7679957624728584192_n.jpg" alt="46507592 355262261903374 7679957624728584192 n" style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" /></p>
<p style="text-align: justify;">Chcąc odreagować od sportu wyczynowego znalazłem swoje miejsce w Klubie Szachowym zlokalizowanym w mojej podstawówce. Gra w szachy to trening mózgu, który wykształca szare komórki i uczy strategicznego myślenia. Bardzo miło wspominam moje roczne członkostwo w tym zgromadzeniu. Pamiętam, iż formą rozgrzewki przed treningiem właściwym było rozwiązywanie zadań logicznych i matematycznych z wyższych klas. Opiekunem grupy był matematyk, więc chcąc nie chcąc rozwijałem swoje umiejętności w jego dziedzinie, które przełożyły się później na łatwość rozwiązywanie problemów z dziedziny nauk ścisłych. Nie zdawałem sobie wtedy z tego sprawy jakie przyniesie to konsekwencje w przyszłości, chociażby podczas egzaminów wstępnych do SGSP. Opiekun miał twarde lecz skuteczne metody wychowawczo treningowe. Chcesz grać? Musisz dać coś od siebie i pokazać, że Ci zależy. Rozwiążesz zadania, to dostaniesz szachownicę i figury. Piękne w swojej prostocie i skuteczne. Po 10 miesiącach przygotowań, zostałem wydelegowany jako reprezentant podstawówki na mistrzostwa powiatu kaliskiego młodzików w szachach. Jadąc na turniej byłem bardzo podekscytowany, przed oczami miałem plakat mistrza Garriego Kasparowa, który był niepisanym patronem naszej organizacji. Baggio nie wyszedł, może będzie ze mnie Kasparow. Zawody odbywały się systemem pucharowym i pech chciał, iż w pierwszej rundzie wylosowałem Mistrza Polski. Domyślacie się pewnie, jak szeroki uśmiech wywołało to na mojej twarzy. Gdy podszedłem do pojedynku, byłem tak zestresowany, że nie mogłem przestać myśleć o niczym innym, niż o tytule Mistrza Polski mojego oponenta. Cały się trząsłem, pot lał się strumieniami po czole. Na szczęście moje męki szybko się skończyły, gdyż przeciwnik zafundował mi szachowy nokout! Istne KO przy pomocy królowej po 10 minutach nierównej walki. Totalna masakra, która po raz drugi podcięła mi skrzydła na sportowej płaszczyźnie. Na szczęście rozgrywki odbywały się na samym początku wakacji, więc psychiczna rekonwalescencja była ułatwiona czasem wolnym od szkoły i wspaniałą pogodą. Nauka z tego jest taka – że nie należy kierować się żądzą sukcesu! Do znudzenia powtarzam – praca, konsekwencja i samodyscyplina. &nbsp;</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" src="images/36851103_1270151259786252_5247743672505597952_n.jpg" alt="36851103 1270151259786252 5247743672505597952 n" width="461" height="342" style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" /></p>
<p style="text-align: justify;">Gała nie, szachy nie? Co teraz? Za co zabrać? W ruch poszły gry komputerowe na mojej antycznej Amidze 1200, ze szczególnym uwzględnieniem mordobicia pt. Mortal Kombat. Istna ikona i żywa legenda w tej dziedzinie. Gra odniosła taki sukces komercyjny, że na jej podstawie nagrano film o tym samym tytule. Produkcja ta wywołała na mnie takie wrażanie, jak „Wejście Smoka” z Bruce’em Lee na wielu moich ówczesnych rówieśników. Postanowiłem zostać karateką. Chciałem być niczym Johnny Cage zadający uderzenia w pełnym szpagacie. Taki cios „cwancyk” – każdy bohater miał swój indywidualny. Wyznaczyłem sobie cel &#8211; zrobić rozkrok turecki, czyli tzw. „sznur”. Jestem upartym dziadem i jak sobie coś założę, to jadę do oporu, póki zadania nie wykonam. Tak też było i tym razem. Streching i rozciąganie zaowocowało tym, iż w mniej niż pół roku nauczyłem się szpagatu. Było mało, jak to w życiu! Postanowiłem iść o krok dalej! Zapisałem się do kaliskiego klubu Jiu Jitsu Japońskiego. Wspaniały sport rozwijający ogólną sprawność fizyczną, wzmacniający hart ducha i uczący walki ze samym sobą, a jak dobrze wiecie to właśnie głowa, a nie ciało jest najważniejsze. Treningi, które odbywały się dwa razy w tygodniu wywarły bardzo znaczący wpływ na moją osobę!! Po wspomnianych wyżej porażkach, byłem zablokowany na wszelkiego rodzaju aktywność fizyczną związaną ze współzawodnictwem. Po roku treningów, blokada zeszła jak ręką odjął. Zacząłem wychodzić na dwór i bratać się z ziomeczkami na boisku szkolnym. Złapałem wtedy bakcyla na wcześniej mały znany mi sport jakim jest koszykówka. Mecze ligi NBA transmitowane na kanałach telewizji państwowej wraz z cyklicznymi programami NBA ACTION nakręcały mnie do tego stopnia, iż całe dnie spędzałem na boisku szkolnym wspólnie z kolegami. Bywało tak, iż poranek rozpoczynałem od kosza, po południu jechałem rowerem na jiu jiutsu, a wieczorem dobijaliśmy jeszcze meczykiem w piłkę nożną. Wszystko dzięki przełamaniu własnych lęków i słabości wygenerowanych kilka lat wcześniej.</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" src="images/46504034_2174932716060637_2240071288792023040_n.jpg" alt="46504034 2174932716060637 2240071288792023040 n" width="475" height="356" style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" /></p>
<p style="text-align: justify;">W 2000 roku poszedłem do technikum budowlanego i ukierunkowałem się sportowo &nbsp;tylko i wyłącznie na koszykówkę. Trenowałem w drużynie ligowej UKS 7 Kalisz oraz w reprezentacji mojej szkoły średniej. Wielkich sukcesów nie odniosłem, gdyż na większości meczów grzałem przysłowiową ławę. Kariera zawodowego sportowca nie była mi pisana jak widać. Wiadomo, iż każdy by chciał być numerem 1, lecz nie każdemu jest to pisane. Dopuściłem tą myśl do siebie i z każdym rokiem podchodziłem do tematu co raz mniej ambicjonalnie. Czerpałem przyjemność z aktywności fizycznej, po prostu! Z każdym dniem bardziej na MANIACZKU, lecz z coraz mniejszą spiną. Tak po mojemu jak lubię!!</p>
<p style="text-align: justify;">Jak widzicie zawodowym sportowcem nie jestem, pucharów i medali nie posiadam. Lecz w swoim życiu wygrałem swoje własne mistrzostwa sportowe. Podszedłem do egzaminów sprawnościowych w Szkole Głównej Służby Pożarniczej i zakończyłem je na 33 miejscu wśród czterocyfrowej liczby kandydatów. To był mój własny i indywidualny Puchar Zdobywców Pucharów w kategorii życie. Gdyby nie zamiłowanie do ruchu od najmłodszych lat, nie byłbym tu gdzie jestem! SPORT TO ZDROWIE przede wszystkim!! Pamiętajcie!</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;<img decoding="async" src="images/ter6.jpg" alt="ter6" /></p>
<p>&nbsp;<img loading="lazy" decoding="async" src="images/40158106_1326647107470000_4575703718724370432_n.jpg" alt="40158106 1326647107470000 4575703718724370432 n" width="454" height="340" style="float: left;" /></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: 12pt;"><strong><span style="color: #000000;"><em>Czytaj również:&nbsp;&nbsp;<a href="zostan-strazakiem/zosta%C5%84-stra%C5%BCakiem">Zostań strażakiem &#8211; Początek rozwoju</a></em></span></strong></span></p>



<a href='https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/fb1.jpg'><img loading="lazy" width="150" height="150" data-src="https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/fb1-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail size-thumbnail" alt="" data-srcset="https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/fb1-150x150.jpg 150w, https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/fb1-300x300.jpg 300w, https://strazacki.pl/wp-content/uploads/2023/10/fb1-100x100.jpg 100w" sizes="(max-width: 150px) 100vw, 150px" /></a>
<p>Artykuł <a href="https://strazacki.pl/zostan-strazakiem/zostan-strazakiem-nie-baggio-nie-kasparow-ale-strazak/">Zostań strażakiem &#8211; &#8220;Nie Baggio, nie Kasparow, ale strażak&#8221;</a> pochodzi z serwisu <a href="https://strazacki.pl">Strazacki.pl portal o straży pożarnej</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
