Podczas próby zatrzymania mężczyzna zaatakował strażaka otwierającego siłowo drzwi i policjantów
Wczoraj, wczesnym przedpołudniem policjanci otrzymali informację z Wojewódzkiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego o tym, że w jednym z mieszkań w bloku przy ulicy Sadowej mężczyzna zabarykadował się ze swoją matką. Z przekazanych danych wynikało, że sytuacja może być niebezpieczna nie tylko dla kobiety, ale również dla sąsiadów.
Zgłoszenie zawierało również informację o aktywacji czujnika gazu. Istniało przypuszczenie, że mężczyzna mógł celowo odkręcić kurki, co stwarzało realne zagrożenie dla całego budynku. W związku z tym oraz z faktem, że do mieszkania nie można było się dostać -mężczyzna nie chciał otworzyć funkcjonariuszom drzwi – na miejsce zdarzenia zadysponowanorównież strażaków z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Sanoku.
Ze zgłoszenia wynikało też, że uruchamiała się czujka gazu. Istniało więc podejrzenie, że mężczyzna mógł odkręcić kurki z gazem, co stanowiło zagrożenie również dla mieszkańców całego bloku. Dlatego na miejsce przyjechały służby i podjęto decyzję o siłowym wejściu do tego mieszkania. – kom. Piotr Wojtunik, rzecznik komendanta wojewódzkiego policji w Rzeszowie
Po wykonaniu przez strażaków siłowego wejścia do mieszkania funkcjonariusze zauważyli ciało kobiety. W tym samym momencie z wnętrza wybiegł mężczyzna, który w ręku trzymał narzędzie – prawdopodobnie maczetę.
Tym narzędziem zaatakował najpierw strażaka, a następnie policjantów. Policjanci użyli środków przymusu bezpośredniego, m.in. gazu. Ponieważ nie przyniosły one oczekiwanego rezultatu, podjęli decyzję o użyciu broni służbowej. – kom. Piotr Wojtunik, rzecznik komendanta wojewódzkiego policji w Rzeszowie
W wyniku ataku ranni zostali trzej policjanci oraz strażak. Funkcjonariusz Państwowej Straży Pożarnej doznał obarażeń (rana cięta) tułowia oraz ramienia. Ze wstępnych informacji obrażenia wszystkich poszkodowanych funkcjonariuszy nie zagrażają ich życiu, lecz wymagają dalszej opieki medycznej.
Służby zabezpieczyły teren zdarzenia i rozpoczęły szczegółowe czynności.
Fot. Czytelnicy strażacki.pl – nadesłane, Darek Delmanowicz / PAP



