Ogień niszczy zabytki na wyspie Santa Rosa i okolice Los Angeles
Największy pożar w nowożytnej historii wyspy Santa Rosa objął już ponad 4 tysiące hektarów i nadal nie został opanowany przez straż pożarną. Akcja ratunkowa prowadzona była w bardzo trudnych warunkach pogodowych. Ratownicy przewozili ludzi, wyposażenie oraz niezbędne zapasy drogą morską, starając się zabezpieczyć cenny ekosystem wyspy oraz chronione gatunki fauny i flory.
Ogień zniszczył tam już dwa historyczne budynki i zbliżył się do stanowisk sosen Torrey, jednego z najrzadszych gatunków drzew na świecie. Zagrożone są także zwierzęta – popularna wśród turystów wyspa to dom między innymi dla lisów wyspowych, rzadkich skunksów i słoni morskich.
Bardzo szybko rozprzestrzeniał się również pożar Sandy Fire w miejscowości Simi Valley, oddalonej o około 65 kilometrów od centrum Los Angeles. Ogień uznano za wyjątkowo groźny ze względu na tempo rozwoju oraz zagrożenie dla zabudowy mieszkalnej – płomienie zajęły już 336 hektarów, a strażakom wciąż nie udało się opanować sytuacji.. Władze zarządziły ewakuację znacznej części miasta, a ostrzeżenia wydano także dla pobliskiego Thousand Oaks. Według szacunków obowiązkowym nakazem ewakuacji objęto blisko 24 tysiące mieszkańców, natomiast ponad 13 tysięcy osób pozostawało na terenach zagrożonych.
Zgodnie z najnowszymi doniesieniami, przyczyną pożaru było odpalenie rac ratunkowych przez żeglarza, którego łódź się roztrzaskała
Fot. APU GOMES/AFP/East News / East News, PAP, PAP/EPA/TED SOQUI



