Strażacy ćwiczyli w wyjątkowych i wymagających warunkach. Specjalistyczne grupy wodno-nurkowe z Kościana i Piły zeszły pod wodę do wraku promu „Jan Heweliusz”, spoczywającego na dnie Bałtyku. Było falowanie, silniejsze prądy i ograniczona widoczność. Dla nurków była to nie tylko okazja do doskonalenia umiejętności, ale również symboliczny hołd dla 56 ofiar katastrofy.
Strażacy ćwiczyli na Bałtyku. To były wyjątkowe warunki
Do ćwiczeń przygotowywali się przez kilka tygodni. Strażacy ze specjalistycznych grup wodno-nurkowych z Kościana i Piły chcieli sprawdzić swoje możliwości w środowisku znacząco różniącym się od tego, z którym spotykają się podczas codziennych działań.
Na co dzień ich służba związana jest przede wszystkim z akwenami śródlądowymi. Morze postawiło przed nimi zupełnie nowe wyzwania.
Jedna z sentencji strażackiej służby mówi, że powinnością strażaka jest nieustanne doskonalenie umiejętności. Kiedy nie ratujemy, rozwijamy to, co już potrafimy – podkreślił aspirant Łukasz Haryk ze Specjalistycznej Grupy Wodno-Nurkowej z Kościana.
Wrak „Jana Heweliusza” stał się miejscem wymagającego treningu
Pod powierzchnią wody na strażaków czekał około 130-metrowy wrak promu „Jan Heweliusz”. Początkowo nurkowie opływali konstrukcję, a następnie zdecydowali się wpłynąć do jej wnętrza.
Widok zrobił na nich ogromne wrażenie. Poskręcane elementy konstrukcji, powywracane ciężarówki i wagony kolejowe pozwoliły zobaczyć skalę katastrofy, która rozegrała się na Bałtyku.
Wyprawa miała jednak przede wszystkim wymiar szkoleniowy. Dla specjalistycznych grup wodno-nurkowych możliwość pracy przy tak dużym wraku była okazją do sprawdzenia procedur i własnych umiejętności w warunkach, których nie można odtworzyć podczas zwykłych ćwiczeń na śródlądowych akwenach.
Fale, prądy i ograniczona widoczność. Bałtyk postawił wymagania
Początkowo pogoda sprzyjała działaniom. Sytuacja szybko się jednak zmieniła. Po pierwszym nurkowaniu wzrosło falowanie, a pod wodą strażacy odczuli silniejsze prądy. Dodatkowym utrudnieniem była ograniczona widoczność.
Śródlądzie, na którym działamy, nie charakteryzuje się taką falą jak morze. Zmienność pogody jest kolejnym wyzwaniem. Kiedy dotarliśmy na miejsce, warunki były bardzo dobre, ale później wszystko się zmieniło – relacjonował ogniomistrz Jakub Haryk z Komendy Powiatowej PSP w Kościanie.
Takie doświadczenie ma ogromne znaczenie dla nurków ratowniczych. Prądy, fala i ograniczona widoczność wymagają nie tylko odpowiedniego przygotowania technicznego, ale także bardzo dobrej kondycji fizycznej i odporności psychicznej.
Ćwiczenia strażaków miały także symboliczny wymiar
Zejście do wraku „Jana Heweliusza” nie było dla uczestników wyłącznie treningiem. Strażacy mieli świadomość, że znajdują się w miejscu jednej z najtragiczniejszych katastrof morskich w historii polskiej żeglugi.
To miejsce, w którym swoje życie straciło 56 osób. Chcieliśmy oddać hołd tym, którym nie udało się dotrzeć do brzegu – zaznaczył aspirant Łukasz Haryk.
Dla uczestników była to więc wyjątkowa mieszanka szkolenia, sprawdzianu własnych możliwości i pamięci o ofiarach. Skala wraku oraz ślady katastrofy pozostawione pod wodą zrobiły na nurkach ogromne wrażenie.
Współpraca strażaków i SAR kluczowa podczas ćwiczeń
Tak wymagające przedsięwzięcie nie byłoby możliwe bez odpowiedniego zabezpieczenia. Strażacy z Kościana podkreślają znaczenie współpracy z kolegami z Piły oraz ratownikami SAR, którzy zapewniali bezpieczeństwo podczas działań na morzu.
Doświadczenia zdobyte podczas takich ćwiczeń mogą w przyszłości przełożyć się na skuteczniejsze działania ratownicze. Jak podkreślają strażacy, Bałtyk pokazał im również, nad czym powinni jeszcze pracować.
Na pewno nie mamy na co dzień styczności z takimi prądami wody. To pokazuje, jak ważna jest kondycja strażaków i nad czym jeszcze musimy pracować – podsumował starszy aspirant Hubert Wawrzyniak.
Dla specjalistycznych grup wodno-nurkowych był to wymagający sprawdzian. Jednocześnie zejście do wraku „Jana Heweliusza” pozostanie wydarzeniem wyjątkowym – zarówno ze względu na wartość szkoleniową, jak i pamięć o osobach, które straciły życie podczas katastrofy.


Fot. i film: KP PSP Kościan



