Strażacy ruszyli do akcji, wyjechali z remizy, ale na miejscu nie znaleźli pożaru ani zagrożenia. Czy w takiej sytuacji gmina może odmówić im pieniędzy? Czy strażacy dostaną ekwiwalent? Sprawa budzi wątpliwości, jednak Regionalna Izba Obrachunkowa w Gdańsku przedstawiła stanowisko korzystne dla ochotników. Sam fakt, że alarm okazał się fałszywy, nie oznacza automatycznie utraty prawa do ekwiwalentu.
Fałszywy alarm, czy strażacy dostaną ekwiwalent?
Nie każdy wyjazd strażaków kończy się gaszeniem pożaru, ratowaniem poszkodowanych czy usuwaniem skutków wypadku. Czasami po dotarciu na miejsce okazuje się, że zgłoszenie było nieuzasadnione, a zagrożenie w ogóle nie występowało. Czy wtedy druhowie tracą prawo do ekwiwalentu?
O tę kwestię zapytała Regionalną Izbę Obrachunkową w Gdańsku wójt gminy Smętowo Graniczne. W odpowiedzi z 2026 r. RIO wskazała, że prawo do ekwiwalentu nie zależy wyłącznie od końcowego rezultatu interwencji. Znaczenie ma również samo zaangażowanie jednostki w realizację ustawowych zadań ratowniczych.
To ważna informacja dla ochotników. Strażacy muszą przecież zareagować na zgłoszenie i sprawdzić, czy ktoś potrzebuje pomocy. Nie mogą z góry wiedzieć, że alarm okaże się fałszywy. Dlatego sam brak pożaru po przyjeździe na miejsce nie powinien automatycznie przekreślać ich prawa do świadczenia.
Co mówią przepisy o ekwiwalencie OSP?
Podstawę prawną stanowi art. 15 ustawy o ochotniczych strażach pożarnych. Przepis przyznaje strażakowi ratownikowi OSP ekwiwalent pieniężny za uczestnictwo w działaniu ratowniczym, akcji ratowniczej, szkoleniu lub ćwiczeniu. Świadczenie przysługuje niezależnie od wynagrodzenia, które druh otrzymuje w swojej pracy zawodowej.
Przepisy określają również sposób naliczania ekwiwalentu. Gmina wypłaca go za każdą rozpoczętą godzinę, liczoną od zgłoszenia wyjazdu z jednostki. Właściwa rada gminy ustala stawkę w uchwale, a samorząd finansuje świadczenie ze swojego budżetu.
Co istotne, ustawa nie ogranicza prawa do ekwiwalentu wyłącznie do sytuacji, w których strażacy rzeczywiście gaszą ogień. Działania ratownicze mogą obejmować także rozpoznanie sytuacji, zabezpieczenie miejsca zdarzenia czy inne czynności związane z potencjalnym zagrożeniem. Dlatego ocena konkretnego wyjazdu powinna uwzględniać jego charakter i cel.
Strażacy dostaną ekwiwalent? RIO: liczy się działanie, a nie tylko jego efekt
W swoim stanowisku RIO w Gdańsku zwróciła uwagę, że działania ratownicze mogą obejmować różne czynności, również te, które poprzedzają bezpośrednią interwencję. Samorząd nie powinien więc przyjmować z góry, że brak zagrożenia na miejscu oznacza brak prawa do ekwiwalentu.
W praktyce ma to duże znaczenie. Strażacy nie decydują o wysłaniu zastępu na podstawie własnej wiedzy o zdarzeniu — reagują na otrzymane zgłoszenie. Dopiero po przyjeździe mogą ustalić, czy konieczne będą dalsze działania. Jeśli alarm okaże się fałszywy, nie oznacza to, że wcześniejszy wyjazd i zaangażowanie jednostki nie miały znaczenia.
Trzeba jednak zachować ostrożność: stanowisko RIO stanowi wyjaśnienie przepisów, a nie powszechnie wiążący wyrok sądu. Każdy przypadek należy ocenić na podstawie okoliczności zdarzenia i obowiązujących przepisów.
Czy gmina może odmówić wypłaty pieniędzy?
Nie powinna odmawiać ekwiwalentu wyłącznie dlatego, że zgłoszenie okazało się fałszywe. Z wyjaśnień RIO wynika, że taki argument sam w sobie nie przesądza o braku prawa do świadczenia.
Jednocześnie nie oznacza to, że każdy wyjazd automatycznie uprawnia do wypłaty. Trzeba ustalić, czy strażak uczestniczył w działaniach objętych art. 15 ustawy o OSP i czy spełnił ustawowe warunki. Znaczenie ma zatem rzeczywisty charakter wyjazdu, a nie tylko informacja, że na miejscu nie doszło do pożaru.
Jeśli gmina kwestionuje wypłatę, warto sprawdzić podstawę odmowy, dokumentację interwencji oraz uchwałę określającą stawkę ekwiwalentu. Wyjaśnienia RIO z Gdańska mogą w takiej sytuacji stanowić ważny punkt odniesienia dla samorządu i strażaków.
Strażacy dostaną ekwiwalent za fałszywy alarm? Najważniejszy wniosek
Fałszywe zgłoszenie nie powinno automatycznie oznaczać, że strażacy ochotnicy zostaną bez ekwiwalentu. RIO w Gdańsku wskazała, że prawo do świadczenia należy oceniać z uwzględnieniem podjętych działań i ich celu, a nie tylko tego, co zastęp zastał na miejscu.
Dla druhów to ważne rozróżnienie: brak pożaru nie oznacza automatycznie braku pieniędzy. Jeśli jednak pojawi się spór z gminą, trzeba odnieść się do konkretnych okoliczności interwencji i obowiązujących przepisów, zamiast zakładać, że każdy fałszywy alarm rozstrzyga sprawę w identyczny sposób.

Fot. st. kpt. Marcin Lebiedowicz, KP PSP w Hrubieszowie
Źródła:



